W sprawie genezy Biblii Gdańskiej

Artykuł Marii Sipayłłówny z "Reformacja w Polsce 6 (1934)", jest kontynuacją szkicu ks. prof. Jana Szerudy: "Geneza i charakter biblji gdańskiej" (Głos Ewangelicki", XIII: 1932). W prezentowanym tu artykule zachowano oryginalną pisownię z 1934 r.



W SPRAWIE GENEZY BIBLII GDAŃSKIEJ
podała
MARJA SIPAYŁŁÓWNA

Z pośród naszych przekładów biblijnych doby reformacji dwa tylko przeżyły prąd, który je wydał, i do dziś są fundamentem wszystkich edycyj Pisma Św. swych kościołów - to katolicka biblja ks. Wujka i protestancka, od miejsca druku zwana gdańską. Wydana u Andrzeja Hünefelda w r. 1632 in 8º, biblja ta stanowi ostatnie już ogniwo w szeregu tłumaczeń Pisma Św., które towarzyszą przebiegowi naszej reformacji i w charakterystyczny sposób ilustrują poszczególne etapy jej rozwoju.

Niewiele zajmowano się dotychczas biblją gdańską: w XVIII w. Ringeltaube poświęcił jej trochę miejsca w swym szkicu o bibljach polskich, po nim zaś jedynie Łukaszewicz dodał tu nieco materjału. Dopiero w zeszłym roku z powodu trzechsetnej rocznicy pierwszego wydania ukazał się jubileuszowy szkic ks. prof. Szerudy,[1] w którym autor dorzuca do dziejów jej nieco szczegółów, zaczerpniętych z nieznanego listu drukarza gdańskiego Hünefelda do zborów litewskich z 15 czerwca 1634 r. Prace powyższe nie wyczerpały jednak całkowicie zagadnienia, dotychczas bowiem nie wyzyskano dostatecznie aktów synodów z pierwszej połowy XVII wieku, w których sprawa wydania biblji tak żywe znalazła odbicie. Opierając się głównie na synodaljach małopolskich[2] z tych lat, pragnę dorzucić obecnie trochę materjału do dziejów tej «sztandarowej księgi polskiego różnowierstwa».

Potrzeba nowego wydania Pisma Św. zarysowała się w końcu XVI w., gdy biblja brzeska «dla niedostatku egzemplarzów bądź ludzi, bądź czasów zazdrością wygubionych», nie mogła już wiernym wystarczyć. Starania jednak w tym kierunku ożywił dopiero fakt przetłumaczenia ksiąg Nowego i Starego Testamentu przez Marcina Janickiego, ministra z Secemina, i od r. 1596 senjora dystryktu chęcińskiego, uczestnika zjazdu wileńskiego z 1599 r. Zainteresowano się więc ogólnie tym przekładem i już w 1600 r. Ostroróg zachęcał, by jak najprędzej wydać go, obiecując «na druk się przyłożyć», za co mu dziękował synod secemiński (5 V 1600 r.). Na synodzie zaś ożarowskim (29 IX t. r.) zapada postanowienie najrychlejszego wydania owego przekładu. Pozostawała jednak jeszcze rewizja tekstu i kwestja środków na druk. Synody stale akcentują konieczność jaknajszybszego powzięcia decyzji w tej mierze, a secemiński dystryktowy (maj 1601 r.) wyznaczą nawet korektorów tekstu w osobach Franciszka Stankara, Andrzeja z Łukowa (chyba Strażnicki?) i Józefa ze Szczekocin. Nie można jednak było tak ważnej sprawy rozstrzygnąć w ramach dystryktu czy prowincji nawet, synod więc prowincjonalny ożarowski (1602 r. 27 IX) kwestję całą odkłada do konwokacji generalnej senjorów. Ta zaś zebrana w Bełżycach 18 X 1603 r. postanawia przy doniosłem dziele wydania Pisma Św. skupić przedstawicieli wszystkich trzech wyznań ewangelickich Korony oraz Litwy. Wyznaczono więc odrazu od zboru helweckiego Daniela Mikołajewskiego, Fr. Stankara, Baltazara Krośniewicza i Andrzeja Strażnickiego, od braci czeskich zaproponowano Jana Turnowskiego i Marcina Gracjana. Prócz tego postanowiono porozumieć się z luteranami i Litwą o wyznaczenie swoich przedstawicieli. Wszyscy zaś w tem dziele zatrudnieni zjechać się mieli 1 maja 1604 r. w Baranowie, gdzie im Andrzej Leszczyński, wojewoda brzesko-kujawski «miejsca i chleba postąpić obiecał», i tam się ostatecznie nad wydaniem biblji naradzić. Nowy Testament - jako bardziej potrzebny - miał się ukazać najpierw, wyznaczono więc odrazu pewne osoby do sporządzenia do niego objaśnień, Janicki bowiem napisał je tylko do ewangelji Mateusza, Marka i Łukasza. Czy istotnie porozumiano się z Litwą i luteranami i jakie oni zajęli w tej kwestji stanowisko, nie wiemy, w każdym razie ani jednych, ani drugich w Baranowie nie spotykamy. 3 maja 1604 r. odbyła się tam konwokacja generalna, która zasadniczo zatwierdziła postanowienia bełżyckiej. Z licznego jednak grona teologów, mających dokonać dzieła rewizji, wybrano tylko dwóch: Mikołajewskiego i Turnowskiego, i dając im w tej kwestji «plenariam potestatem», polecono, aby w tłumaczenie Janickiego «pilnie wejrzawszy i one konferując z biblją brzeską, czeską, Pagninową, Wulgatą i annotacje wziąwszy od braciej na to wysadzonych, sporządziwszy w Imię Pańskie wydali. W czym nikt nie ma im przeszkadzać, ani ich turbować».

Finansowa strona wydawnictwa załatwiona została w ten sposób, że dystrykty z kolekt miały pożyczać po 100 zł., które to kwoty miały im zostać zwrócone ze sprzedaży egzemplarzy biblji. Postanowiono też do akcji wciągnąć patronów świeckich - o czem zresztą jeszcze w Bełżycach była mowa - polecając superintendentom, aby ich o to prosili na przyszłym sejmie, na każdym zjeździe i prywatnie. Dalsze synody zajmują się już tylko zbieraniem kolekt na druk. Zgodnie ze wskazówką konwokacji bełżyckiej przystąpiono najpierw do pracy nad Nowym Testamentem, który ukazał się w r. 1606 w Gdańsku u Guilmotana in 8º.

Z przytoczonego materjału wynika, że edycja ta jest dziełem Janickiego, jako tłumacza, oraz Mikołajewskiego i Turnowskiego, jako korektorów, że trudy wydania Mikołajewski dzielił z Turnowskim, świadczy też i list stryja tego ostatniego S.T. Turnowskiego do Mikołajewskiego (1605 r. 10 V)[3], w którym wyraźnie pisze o współpracy swego synowca «in expoliendo et apparando novo opere biblico» i nawet swą pomoc w dziele tem ofiarowuje.

Trudno określić, jakim zmianom uległ tekst Janickiego w rękach korektorów, czytamy bowiem w przedmowie, iż wydawcy «z wielką pracą i pilnością dawną Nowego Testamentu edycyą brzeską z greckim tekstem znieśli i wedle niego to, czego było potrzeba, uważnie nie bez wielkich przyczyn poprawili». Pomimo to jednak tekstu omawianej edycji nie możemy uznać za drugie poprawione wydanie brzeskiej. Zbyt wyraźne są różnice (np. por. Corint. 1 19,20, Apocal. II 27-29 i in.). Nowy Testament w wersji 1606 r. jest wogóle innym, bardziej dosłownym przekładem, niż brzeski. I w opinji zresztą współczesnych edycja ta uchodziła za różną od brzeskiej, skoro w kilka lat później wysunięte zostanie żądanie wydania Nowego Testamentu w poprawionej wersji brzeskiej. Czy więc wobec tego tekst Nowego Testamentu z 1606 r. oparty został na przekładzie Janickiego? Ks. Szeruda zaznacza, że z wspomnianego listu Hünefelda wynika, iż za tłumacza należy uważać Mikołajewskiego. Wprawdzie list ów nie dostarcza żadnych argumentów w tej kwestji[4] (Mikołajewski występuje tam tylko jako wydawca Nowego Testamentu z 1606 r.), niemniej jednak przypuszczenie to nasunąć może bliskie pokrewieństwo tekstu, omawianej edycji z biblją gdańską, która była dziełem Mikołajewskiego. Nie znając jednak przekładu Janickiego, trudno snuć tu wnioski na podstawie samego tylko porównywania obu tekstów, możemy bowiem równie dobrze przypuścić, że przy pracy nad biblją gdańską Mikołajewski korzystał z tamtego tłumaczenia.

Po ukazaniu się Nowego Testamentu nastąpić miało wydanie całej biblji, Mikołajewski nawet odrazu pertraktował w tej kwestji z drukarzami.[5] Z przyczyn jednak niewyjaśnionych rzecz cała poczęła się mocno przewlekać. Zwłoka ta po pewnym czasie zaczęła niecierpliwić, niepokoiły się nią zwłaszcza dystrykty, które złożyły pieniądze na całą biblję. Zajęła się więc tą sprawą konwokacja generalna w Bełżycach 19-24 września 1613 r., w konkluzjach której czytamy: «Przekład Bibliej iż nie wyszedł przez ten czas w druk, przeto ta praca zlecona jest jednemu bratu, żeby wersyej brzeskiej poprawił na tych miejscach, kędy a veritate Hebraica et Graeca w przekładzie i annotacyach discedit». Że bratem tym był obecny na owej konwokacji Mikołajewski, nie mamy powodu wątpić, tembardziej, że późniejsze synody do niego odsyłają zebrane na ten cel pieniądze i kierują dezyderaty w sprawie biblji.

Dowodem tego, jak bardzo potrzeba było nowego wydania biblji, jest ciągłe przypominanie Mikołajewskiemu, «by w pracy postępował», a synod prowincjonalny okszeński 1615 r. 28 września proponuje, aby narazie choć Nowy Testament w poprawionej wersji brzeskiej mógł się ukazać. Synody akcentują wielokrotnie konieczność jaknajściślejszego trzymania się tekstu brzeskiego, a także wysuwają potrzebę zamieszczenia przypisów, «któreby jezuickim i arjańskim glosam wstręt czyniły», polecając nawet wyzyskać w tym celu świeżo wydany w Rakowie w 1621 r. arjański Nowy Testament i «jego skazy obserwować», aby się z niemi odpowiednio rozprawić.

Mimo alarmujące głosy synodów praca Mikołajewskiego posuwała się dość wolno i ukończona została w 1623 r. W tym bowiem roku oznajmia on na synodzie w Lublinie, że biblję skończył i prosi, aby pomyślano o zdobyciu środków na druk. Kwestję tę jednak, jako przerastającą kompetencje synodu dystryktowego, odłożono do prowincjonalnego.[6] Prowincjonalny synod okszeński zebrany w 1625 r. 26 września, na którym stan pracy nad biblją zreferował przysłany z Wielkopolski Bythner, uchwala podziękować Mikołajewskiemu za świętobliwą pracę, sprawy wszakże nie rozstrzyga, odkładając ją do zjazdu superintendentów, na którym już definitywnie omówionoby kwestję rewizji i wydania biblji. Zjazd ten miał się odbyć «na miejscu pewnem, sposobnem i blisko Litwy», wyznaczony więc został do Orla na 10 maja 1626 r. Mikołajewski jednak tam nie przybył, co obecnych mocno rozgoryczyło. Postanowiono wobec tego, by z rękopisem biblji stawił się na synod prowincjonalny w Bełżycach 23 IX 1626 r., dokąd mieli przybyć i delegaci Litwy, z którymi wspólnie zostałaby biblja zrewidowana i «jeśli zdać się będzie» - zaaprobowana. Bardzo znamienny jest ostatni punkt owej konsygnacji: podkreślając raz jeszcze konieczność jaknajściślejszego trzymania się biblji brzeskiej, dodaje on, że gdyby i na synodzie bełżyckim nie otrzymano pracy Mikołajewskiego, «aby na tymże synodzie dana była facultas braci o wydaniu tejże samej Biblji Brzeskiej, jakochmy ją dotąd mieli i maximo cum fructu tak publice w Zborach Bożych, jako też i privatim w domiech krześcijańskich używali».[7] Protokółu synodu bełżyckiego niestety nie mamy.

Nie pchnął on jednak widocznie sprawy naprzód, skoro w konkluzjach synodu prowincjonalnego ożarowskiego czytamy: «Ponieważ X. Superintendentowi non successerunt synody prowincjalne i konwokacje, jużto po kilkakroć na różnych miejscach zwoływane na obradę, aby ta biblja ś. w druk jako najprędzej wyszła, tedy synod teraźniejszy prowincjalny pozwala i prosi Ich Mści i braciej W. X. L., także Ich Mści i braciej wielkopolskich, aby czas i miejsce sposobne namówili i postanowili, ażeby też X. Superintendenta małopolskiego wczas obwieścili, iżby się też z bracią na tę sprawę deputowaną stawili». [8]

Ostateczna wszakże decyzja Litwinów w sprawie biblji zatwierdzona została (nie bez tarć i kontrowersyj)[9] na synodzie wileńskim 29 czerwca 1629 r., gdzie postanowiono dzieło Mikołajewskiego «in toto akceptować», naznaczając, że czynią to w przekonaniu, że w pracy swej trzymał się on ściśle biblji brzeskiej i «excepta summa necessitate na meryta tych zacnych ludzi, którzy w tym jarzmie pracowali u nas w Litwie, nie będzie następował».[10] Obawa by nowa biblją nie podważyła zasług twórców biblji brzeskiej sprawiła, że ówczesny przewódca różnowierstwa Krzysztof Radziwiłł, wojewoda wileński i hetman polny litewski, dbały o niewygasłe znaczenie dzieła swego przodka, niechętnem okiem widział wszelkie poprawiania i odchylenia od tekstu brzeskiego i narazie nawet zamierzonej edycji był przeciwny, bojąc się, że mogłaby ona obniżyć znaczenie biblji brzeskiej.[11]

Wobec takiego więc nastawienia powodzenie nowej biblji uzależnione było od jaknajściślejszego jej związku z tekstem brzeskiej. Toteż synod prowincjonalny okszeński 28 września t. r. zaznacza, że w nowej biblji ma być także przedrukowana przedmowa, przypisy marginalne i «capitum argumenta» brzeskiej i wysyła w tej sprawie do Wielkopolski Jana Grzybowskiego, senjora lubelskiego i Andrzeja Dobrzańskiego - nowogrodzkiego.

Wreszcie w czerwcu 1630 r. przystąpiono do druku, którego Mikołajewski gorliwie pilnował,[12] synody zaś zajmują się zbieraniem kolekt (m. i. Marjanna z Leszczyńskich ks. Zasławska ofiarowuje na ten cel 200 zł., które ma wypłacić dystryktowi lubelskiemu). Mimo to jednak koszta nakładu nie były pokryte i Hünefeld musiał drukować na kredyt.

Tymczasem w miarę posuwania się druku ujawniają się w korekcie liczne odchylenia od tekstu brzeskiego. Wywołuje to więc zrozumiałe niezadowolenie. Synod prowincjonalny w Glinianach 25 września 1631 r. uchwala wprawdzie podziękować Wielkopolanom za ich pracę nad biblją, równocześnie jednak poleca wyrazić «żałość» zborów małopolskich, którą podzielają i litewskie, że od wersji brzeskiej odstąpili bez koniecznej potrzeby i prosi, by «in residua revisione ostrożniejsi byli».

Gdy druk biblji zbliżał się ku końcowi, pomyślano o dedykacjach, któreby mające się wkrótce już ukazać dzieło poleciły czyjejś możnej opiece. Nawiązując do tradycji, opieki tej poszukano w domu radziwiłłowskim, postanawiając nową biblję dedykować Krzysztofowi Radziwiłłowi. Zgodził się on na to, oświadczając, że skoro biblja ta «ludzi w Bodze odpoczywających in discrimen dobrej estymacyej nie przywiedzie, owszem merita ich iucunda recordatione wznowi», nie będzie jej więcej przeciwny i poleci ją zborom litewskim.[13]

Przypadająca właśnie w czasie kończenia druku biblji elekcja Władysława IV, dostarczyła okazji do zamieszczenia jeszcze jednej dedykacji. Postanowiono zwrócić się do wojewody wileńskiego i prosić go, by, analogicznie do brzeskiej, mająca się ukazać biblja dedykowana była przez Radziwiłła królowi. Sprawę tę załatwiono podczas sejmu elekcyjnego i dedykacja Radziwiłła spiesznie odesłana Wielkopolanom, została umieszczona na wstępie zaraz po karcie tytułowej (datowana z Orla 4 XII). Dedykacja ta jest o tyle ciekawa, że daje wyraz nadziejom, które różnowiercy łączyli z obiorem tolerancyjnego Władysława IV, ich kandydata. Prosząc, by król łaskawie księgę tę przyjął, podkreśla wojewoda wileński gorącą miłość, którą - podobnie, jak ich przodkowie ku Zygmuntowi Augustowi, czują ewangelicy ku świeżo obranemu królowi, «nietylko krwie i korony, ale też cnót Augustowych, a osobliwie wielkiej ku tym narodom i swobodom ich miłości sukcesorowi». Niech więc król ufa swym ewangelickim poddanym i tak, jak Zygmunt August będzie im «przystępny», tembardziej, że przez przysięgę, jak przez ślubny pierścień jest z nimi związany. Ostrzega przed podszeptami tych, którzy «praetextu zeli Rzeczpospolitą naszą na skaliste i opoczyste miejsce» pędzą, oświadczając, że «choćby nad osobami, księgami, zborami różnowierców górę kto miał, nad myślami jednak i nad sumnieniami ludzkiemi okrom samej Bożej zwierzchności nikt panować nie może». Za owym listem do króla następowała dedykacja do Radziwiłła podpisana: «Superattendentowie i Pasterze Zborów Ewangelickich w Wielkiej Polszcze», datowana z Torunia 18 listopada.

Druk biblji ukończony został w ostatnich dniach 1632 r., ukazała się zaś ona - jak świadczy Węgierski[14] i ekskomunikujący ją list biskupa Wężyka - już w 1633 r. Oczekiwane tak długo i z takiem upragnieniem dzieło nie zdobyło sobie jednak powszechnego uznania. Pomijając już nawet ów fatalny błąd korekty (Jezus kuszony «do djabła» zamiast «od djabła» Mat. 4, 1), który taką burzę wywołał, wysuwano przeciw niej i inne zarzuty. Przedewszystkiem zbyt odbiegała od biblji brzeskiej. Wprawdzie ustępliwsi Małopolanie, zapewnieni przez swego superintendenta, «że się cum fontibus zgadza», przyjąć ją postanowili, Litwini jednak darować jej tego nie mogli. Drażnił też ów niefortunny podpis wielkopolskich tylko ministrów, bo choć pracę ich włożoną w dzieło to oceniano należycie (nieraz im za to synody dziękowały), było ono jednak księgą wszystkich różnowierców.

Wymownym wyrazem niezadowolenia było żądanie nowego wydania biblji, które wysunęły synody małopolskie już w kwietniu r. 1633, najpierw w Górach (15 IV), potem prowincjonalny w Okszy (28 IV). Ten ostatni wprawdzie, dziękując raz jeszcze Wielkopolanom, oświadczył, że biblję przyjmuje (zastrzegając sobie przytem, «żeby im było wolno Bracią przestrzec, jeśliby w czym korrecty in posterum bonum było potrzeba»), prosi jednak równocześnie, «żeby in folio typis maioribus ta ś. praca nie imieniem starszych wielkopolskich in speciali, (ale) wszystkich zborów Bożych in toto Regno Poloniae et Magno Ducatu Lituaniae przedrukowana jako narychli być może była, idque cum succinctis annotationibus glossematum veritatis hostium aż i cum praefacione przodków sławnych X. J. Radziwiłła do Ś. pamięci K. J. M. Augusta, umitygowawszy słówka niektóre, z którychby jaka obraza Kościoła Rzymskiego uróść mogła». Brak uznania, z którym spotkała się biblja gdańska, odczuł przedewszystkiem Hünefeld, drukując ją bowiem na kredyt, liczył na sumy, mające wpłynąć za sprzedane egzemplarze. Szczególnie zaniepokoiło go opozycyjne stanowisko zborów litewskich, które biblji przyjąć nie chciały, do nich bowiem skierował on obszerny list 29 czerwca 1634 r. w tej sprawie. Opisując dzieje druku owej biblji, zaznacza, że podjął się go na usilne i wielokrotne nalegania Mikołajewskiego, poparte upoważnieniami licznych synodów. Przypominał, że zarówno Litwini, jak i Radziwiłł dzieło to aprobowali, nie mogą więc go teraz bojkotować. Nie może zresztą drukarz ponosić odpowiedzialności ani za odchylenia od biblji brzeskiej, ani za podpis ów «nie wiem quo consilio koncypowany» i tracić wskutek tego kilku tysięcy złotych. Apeluje więc do poczucia sprawiedliwości litewskich różnowierców i prosi o wstawiennictwo w tej kwestji do Radziwiłła.[15]

Nie wiemy jak załatwiona została sprawa długu u Hünefelda, fakt jednak, że już w 1636 r. z drukarni jego wychodzi kancjonał, a później inne edycje naszych różnowierców, przemawia za tem, że musiało nastąpić porozumienie.

Wysunięte przez synod okszeński żądanie wydrukowania nowej biblji znalazło potwierdzenie w konkluzjach wielkiego zjazdu superintendentów i senjorów duchownych i świeckich, który odbył się w dniach 22 IX-5 X 1634 r. we Włodawie. Jako punkt pierwszy występuje tu sprawa biblji, przyczem uznano za rzecz bardzo potrzebną wydrukowanie jej folio i większym drukiem - jak to proponował synod okszeński. Postanowiono jednak przytem zatrzymać wersję gdańską, poprawiając ją tylko tam, «gdzieby się tekst zdał niezwyczajnemi słowy zatrudniony». Podano szereg wskazówek co do pracy, którą rozdzielono pomiędzy przedstawicieli wszystkich prowincyj. Miała być też w wydaniu tem nowa przedmowa do czytelnika, podpisana już: «Superattendenci i Pasterze Zborów Ewangelickich tak w Koronie, jako W. Księstwie Litewskim». Zastrzeżono także, że układ typograficzny nowej księgi ma być taki, jak w brzeskiej. Jeszcze przez szereg lat, gdzieś mniej więcej do r. 1644, sprawa biblji przewija się przez uchwały synodowe. Na nową biblję nie mogli się jednak już zdobyć słabnący różnowiercy.

Biblja gdańska, jakkolwiek spotkała się narazie z dużemi zastrzeżeniami, a nawet opozycją, zyskała jednak z czasem serca wiernych. Odchylenia od tekstu brzeskiej wynagradzała ogromną wiernością przekładu. Wartość jej w tym względzie szybko oceniono i już wspomniany synod włodawski poleca w nowej edycji zatrzymać wersję gdańską. Dziwi natomiast niezadowolenie z jej formatu i druku. Niejednokrotnie przecie wysuwano potrzebę przedrukowania biblji «na małe modum», jako łatwiejsze w użyciu, niż wielkie folio brzeskiej. Że jednak z czasem przyzwyczajono się do formatu i druku biblji gdańskiej i zmian wszelkich w tym względzie zaniechano, świadczy drugie jej wydanie - amsterdamskie z 1660, które nietylko nie wprowadza żadnych zmian w tekście, ale także i pod względem typograficznym jest wiernem i starannem odtworzeniem pierwszego wydania.

Jeśli chodzi o twórców biblji gdańskiej, to, rzecz prosta, na plan pierwszy wysuwa się Mikołajewski. Dominująca rola jego w tem dziele jest bezsporna i wyraźna. Cały tekst biblji przygotowuje zapewne on sam, do r. bowiem 1625 nie spotykamy żadnej wzmianki o jego pomocnikach w tej pracy (chyba może Bythner, przedstawiający na synodzie w Okszy w 1625 r. stan prac nad biblją, nasunąć tu mógłby jakie przypuszczenia). Dopiero później, gdy chodziło już o zrewidowanie przygotowanego przezeń tekstu, uczestniczą w dziele tem także inni, których jednak synodalja określają całkiem ogólnie: «Wielkopolanie». Węgierski, jako pomocników Mikołajewskiego wymienia Paliura i Tomasza Węgierskiego. Udział pierwszego - wówczas senjora braci czeskich - jest bardzo prawdopodobny. Mocno natomiast wątpliwe jest uczestnictwo Węgierskiego. Niema o tem żadnej wzmianki w synodaljach małopolskich, trudno zaś przypuścić, by poświęcając tyle miejsca w sprawie biblji, przemilczały one udział w pracy nad nią małopolskiego superintendenta. Może więc jedynie przyczynił się on do wydania biblji przez gorliwe zbieranie kolekt na ten cel. Do twórców biblji gdańskiej zalicza się też zazwyczaj i Turnowskiego. Niema jednak żadnych dowodów, że istotnie brał on udział w tej pracy, cytowany bowiem stale jako argument w tej kwestji wspomniany wyżej list S.T. Turnowskiego pochodzi przecie z 1605 r. i dotyczy jeszcze prac nad Nowym Testamentem. Uczestnictwo więc jego może być jedynie przypuszczeniem, oparłem tylko na tem, że uczony teolog i współpracownik Mikołajewskiego z poprzednich lat mógł i później pomagać mu w tem dziele.

Wkońcu poruszyć wypada kwestję stosunku biblji gdańskiej do przekładu brzeskiego, czy istotnie jest on - jak twierdzi ks. Szeruda - poprawionem wydaniem wersji brzeskiej. Zdanie to nie wydaje się trafne, zbyt bowiem duże są różnice, które wykazuje niemal każdy werset. Mikołajewski, wierny zasadzie jaknajdokładniejszego tłumaczenia każdego wyrazu oryginału, nie liczył się najwidoczniej wcale z postanowieniami synodu, które mu wielokrotnie nakazywały, by możliwie najmniej wersję brzeską zmieniał, i dążąc do najściślejszej, niewolniczej wprost wierności przekładu, tekstem brzeskim posługiwał się jedynie pomocniczo, nie starając się go nawet zachować. Toteż dzieło jego jest zupełnie nowem tłumaczeniem, opartem zresztą na całkiem innych zasadach translatorskich, niż biblja brzeska, której twórcy, starając się także o najwierniejsze oddanie treści każdego wersetu, zachowali jednak przytem oryginalność i swobodę przekładu, dbając bardzo o poprawność i piękno języka. Biblja zaś gdańska, w którą - jak to wykazał ks. prof. Szeruda - włożono ogrom pracy, nie odznacza się wcale oryginalnością, a tłumacząc dosłownie tekst hebrajski, czy grecki, czyni to nieraz ze szkodą dla języka.[16] Różni się biblja gdańska od brzeskiej nietylko pod względem formalnym i rzeczowym, inny też jest w niej układ apokryficznych ksiąg Starego Testamentu. Podane przez ks. Szerudę zestawienie wyjątków biblji gdańskiej z brzeską, Nowym Testamentem z 1606 r. oraz czeskim tekstem kralickiej, znakomicie ilustruje stosunek jej do nich, przyczem najwięcej punktów stycznych wykazuje ona z kralicką, równie wiernie i dokładnie trzymającą się oryginału.[17]


Kraków, w czerwcu 1933 r.




Przypisy
1 Geneza i charakter biblji gdańskiej. Odb. z Głosu Ewang., Warszawa 1932.
2 Sa to dwie księgi dystryktu krakowskiego (do r. 1633) i sandomierskiego, znajdujące się w Bibl. Ewang. Synodu w Wilnie.
3 Przytacza Łukaszewicz, O kość. B. Cz., str. 375.
4 List ów znaleziony w Bibl. Synod, w Wilnie, przedrukowano w Zwiastunie Ewang. 1881 r., nr. 1. str. 8 i nast. Możność wyzyskania go zawdzięczam uprzejmości p. dyr. A. Rondthalera, za co Mu raz jeszcze dziękuję.
5 List Hünefelda.
6 Akta synod, lubels., rps. Bibl. Ord. Zam. 1182.
7 Łukaszewicz, Dzieje Kośc. wyzn. helw. w Małej Polsce, str. 272. Jest tam wzmianka, że zjazd w Orlu wyznaczony został jeszcze podczas sejmu warszawskiego w 1625 r. (styczeń - luty).
8 Synody lub. j.w. Superintendentem małopolskim był Jan Grzybowski.
9 Por. rps z Suchej 38, k. 18.
10 List Hünefelda.
11 List Hünefelda.
12 List Hünefelda.
13 j.w.
14 Slav. Ref., str. 97.
15 j.w.
16 Nawiasem mówiąc, cytaty, mające wykazać naleciałości hebrajskie czy greckie, nie zawsze są przekonywające; nie znając np. całego zdania, trudno zrozumieć, dlaczego o naleciałościach tych świadczy użycie «kto mi da aby - zamiast oby», niezbyt też łatwo dopatrzeć się wpływów greki czy hebrajszczyzny w zdaniu: «i powiem wam, żem was nie znał».
17 W zakończeniu jeszcze drobne sprostowanie: Wspomniane z racji synodu Gliniany nie są bynajmniej identyczne z owemi ruskiemi Glinianami i leżą w sandomierskiem koło Ożarowa. W sandomierskiem też, a nie w lubelskiem leży Raków.
Artykuł dodano: 1 kwietnia 2015 r.
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: 
 


Nadesłane komentarze

  • ~Wacław Gołuńskirok 8 mies. temu [2015.06.19, g.15:50]
  • Biblia Gdańska - najpiękniejsza biblijna polszczyzna, pełna uroku, poezji i tajemnicy.... Nowe wydania BT są gorsze niż tłumaczenia Szekspira przez Barańczaka - sztywny , wręcz gazetowy język, brak finezji, brak słuchu tłumaczy, brak oczytania poetyckiego, dość zacytować "ptaki napowietrzne" w sytuacji, w której nawet Kubiak tłumacząc Ewangelię Łukasza pozostawlł "ptaki niebieskie" jako "wrośnięte" w polszczyznę i przeurocze w pięknie i prostocie. Wstydźcie się zespoły pożal się Boże "biblistów", przyczyniacie się do powrotu rodzin laickich nie mogących czytać w zaciszu domowym Świętej Księgi. [Odpowiedz]
  • [~BP] Prawdopodobnie chodzi Panu o "ptaki powietrzne". W żadnym z tłumaczeń nie znalazłem frazy "ptaki napowietrzne".