O nowej inicjatywie biblistów protestanckich

W numerze 20/1974 tygodnika "Za i Przeciw", został zamieszczony artykuł dotyczący prac nad trwającym wtedy przekładem Nowego Testamentu. Potem przekład ten otrzymał nazwę "Nowy Testament. Współczesny Przekład. Nowy przekład z języka greckiego na współczesny język polski".



O nowej inicjatywie biblistów protestanckich

- rozmawiamy z ks. BOGDANEM TRANDĄ, redaktorem naczelnym miesięcznika "Jednota", wydawanego przez Kościół Reformowany.

Ks. Bogdan Tranda jest jednym z pięciu członków komisji weryfikacyjnej, zatwierdzającej teksty przekładu Nowego Testamentu, dokonywanego - pod przewodnictwem ks. prof. Witolda Benedyktowicza - przez kilkunastoosobowy zespół biblistów, reprezentujących Kościoły członkowskie Polskiej Rady Ekumenicznej. W myśl założeń autorów oraz Warszawskiego Oddziału Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego, inicjatora nowoczesnego tłumaczenia, przekład ten nie będzie powielaniem tego, co dotychczas dokonano w polskiej biblistyce protestanckiej. Zrezygnowanie z przestarzałego słownictwa, unikanie werbalności i reprodukcji zwrotów, oddanie w języku nowoczesnym myśli języka oryginału każe przypuszczać, że otrzymamy już za kilka lat przystosowany do wymogów współczesności, w pełni wartościowy przekład Nowego Testamentu. Fakt ten może świadczyć o dobrym wyczuciu potrzeb stawianych Kościołom chrześcijańskim przez dzień dzisiejszy.

- Księże Redaktorze, przypuszczam, że jeślii zważyć na pewien tradycjonalizm panujący w naszych Kościołach - podjęcie decycji o nowym, dynamicznym przekładzie wywołało wiele kontrowersji, wynikających już chociażby z przywiązania do słów pełnych patosu i majestatyczności?

- Zanim przystąpiono do tłumaczenia, Towarzystwo Biblijne zwróciło się z odpowiednimi pytaniami do zainteresowanych Kościołów. Jednoznaczne odpowiedzi utwierdziły nas w przekonaniu, że inicjatywa ta jest słuszna i bardzo aktualna. Nie jesteśmy jednak prekursorami w tej dziedzinie. Od lat ukazują się na Zachodzie przekłady Nowego Testamentu, które są czytelną lekturą nawet dla nieprzygotowanego do jej pełnego odbioru czytelnika. Ciągle rosnące nakłady świadczą aż nadto wymownie o zapotrzebowaniu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że my, w Polsce, stoimy przed szczególnie trudnym zadaniem, ponieważ przez ponad trzysta lat nikt nie tłumaczył na nowo Pisma Świętego. Do dnia dzisiejszego protestanci posługują się tzw. Biblią Gdańską, której tłumaczenie ukazało się w 1632 r., a katolicy do chwili opublikowania Biblii Tysiaclecia mieli tłumaczenia ks. Wujka z końca XVI w. Nowe tłumaczenia zaczęły ukazywać się na przełomie XIX i XX wieku i ograniczały się tylko do Nowego Testamentu, a cała Biblia doczekała się nowego przekładu dopiero w ostatnich latach.

- Przymierzanie tłumaczenia do możliwości percepcyjnych przeciętnego, a często i nie przygotowanego czytelnika, musi chyba zawierać groźbę zniekształcenia myśli zawartej w języku oryginału?

- Nawet najlepszy przekład nie będzie w stanie oddać myśli zawartej w oryginalnym tekście. Poszczególne słowa i zwroty mają różny zakres pojęciowy w różnych językach. Tłumacz jest tego świadomy i wie, że jego przekład nie będzie doskonały. Z drugiej strony musi on przyjąć tę samą postawę, co autorzy biblijni, mianowicie, że treść księgi musi być dla jej czytelnika zrozumiała. Autorzy biblijni posługiwali się - z pewnymi wyjątkami - językiem codziennym, niepozbawionym szorstkości, czasem nawet brutalności wyrażeń, a tego nie dostrzega się w tłumaczeniach. Dostojny i namaszczony język, dostosowany do wymogów liturgicznych, pełen archaicznych zwrotów, nie przypomina pisma skierowanego do przeciętnego czytelnika, do wszystkich. Do naszego przekładu podeszliśmy z tym założeniem, że współczesny czytelnik tekstu biblijnego powinien bez trudności zrozumieć treść i tylko w przypadkach koniecznych posługiwać się komentarzem, głównie ze względu na inny obecnie kontekst kulturowy i historyczny. Dlatego zamierzamy oddać treść Nowego Testamentu w języku potocznym, zrozumiałym przez przeciętnego czytelnika. Eliminujemy te słowa i te zwroty, którymi Polak nie posługuje się na co dzień. Nie znaczy to, żeby treść biblijnego przekazu miała zostać zwulgaryzowana. W pełni zdajemy sobie sprawę, że pracujemy nad tekstem, który jest nośnikiem Słowa Bożego. Główna zasada współczesnego przekładu, nie tylko biblijnego, polega na tzw. dynamicznej ekwiwalencji. Znaczy to, że nie tłumaczy się tekstu słowo po słowie, nie kalkuje się ani szyku zdania, ani konstrukcji gramatycznej oryginału, tylko myśli i pojęcia sformułowane w jednym języku przenosi się do drugiego języka, stosując normy stylistyczne, gramatyczne i znaczeniowe tego drugiego. Dzięki temu można osiągnąć nie tylko większą jasność, ale - co jest o wiele ważniejsze - nawet większą doskonałość w oddaniu myśli autora, a więc większą wierność z tekstem oryginału.

- Wprawdzie nie doczekaliśmy się jeszcze w naszym kraju wspólnej, w pełni ekumenicznej Komisji Tłumaczeniowej Pisma Świętego, niemniej tak katolickie, jak i protestanckie przekłady tekstów biblijnych są już przedmiotem wzajemnych ocen. Np. "Uwagi o Biblii Tysiąclecia" zamieszczone w Roczniku Teologicznym ChAT (11/1969) przez ks. bpa. A. Wantułę życzliwie i z pełnym zrozumieniem przyjęte zostały przez biblistów katolickich. Protestanckie tłumaczenie Nowego Testamentu bardzo wysoko ocenione zostało przez biblistów katolickich, m.in. ks. prof. E.Dąbrowskiego i ks. prof. A.Klawka. Ks. Klawek wyraził jednak pewne zastrzeżenie co do podziału tekstu na wiersze i rozpoczynanie każdego wiersza od akapitu, w dodatku dużą literą. Zapewne stwarza to dodatkową trudność w rozumieniu sensu zdania. Czy te oraz im podobne zastrzeżenia zostaną uwzględnione w obecnym przekładzie?

- Pytanie to dotyczy nie tyle samego przekładu, ile jego redakcji. Tym niemniej jest to sprawa bardzo ważna Zgadzam się z opinią ks. prof. Klawka, bo dzielenie tekstu na odrębne wersety i rozpoczynanie każdego od nowego wiersza rozbija zwartość myśli. Współczesne wydana przekładów dokonywanych w różnych krajach przestrzegają ciągłości zdań i całych akapitów. Myśmy jeszcze decyzji nie podjęli, ale sądzę, że sprawa zostanie rozwiązana w podobny sposób.


Rozmawiał: WIESŁAW DZIERKO



Końcowy wygląd "Współczesnego Przekładu"



Okładka Strona tytułowa Fragmenty przekładu
Jak widać na fotografiach prezentujących treść przekładu, spełniła się tylko część oczekiwań ks. B. Trandy:
1. Wbrew jego oczekiwaniom, każdy werset zaczyna się od nowej linii.
2. Zrezygnowano jednak z rozpoczynania kolejnych wersetów od dużej litery (chyba, że wymaga tego interpunkcja).
3. Wprowadzono "dialogowanie rozmów" - wypowiedzi kolejnych osób od nowego wiersza z kreską dialogową na początku.


Artykuł dodano: 25 marca 2015 r.
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: