Abp. Fr. Albin Symon o przekładzie i papieskiej aprobacie Biblii Wujka [1909]

Zamieszczamy przedmowę arcybiskupa Franciszka Albina Symona do jego wydania modernizacji tekstu przekładu Jakuba Wujka pt.: "Księgi Starego i Nowego Testamentu w przekładzie ks. Jakuba Wujka TJ., Przekład polski poprawił i nowym komentarzem opatrzył ks. Franciszek Albin Symon arcybiskup. Całość obejmuje cztery tomy. Mikołów-Warszawa. Nakładem Karola Miarki. 1909". Przedmowa ta wywołała duże poruszenie w środowisku biblistów, ze względu na ostrą krytykę przekładu Wujka ("...dobrą połowę Pisma świętego w polskim przekładzie mamy ciemną, niezrozumiałą, a niekiedy i błędną. Wujek przekładał z łacińskiego słowo za słowem wedle tego, co one znaczą w pierwszym lepszym słowniku łacińskim, nie bacząc na to, czy czytelnik polski zrozumie z tego cokolwiek czy nie..."), a przede wszystkim rozprawienie się z rozpowszechnionym mniemaniem "...jakoby tekst ten [tzn. Wujka] dla Kościoła polskiego był równie obowiązującym, jak Wulgata łacińska dla całego Kościoła Zachodniego". Podział tekstu na akapity, "rozstrzelenia" oraz pisownia - identyczne jak w tekście oryginalnym.



Za namową i z aprobatą J.E. ks. Józefa Bilczewskiego, Arcybiskupa i Metropolity lwowskiego o ł. puszczamy w świat pierwszy zeszyt Biblii w poprawionym i na nowo objaśnionym polskim przekładzie ks. Jakóba Wujka.

„Przekład ten, świetny jako jeden z najpiękniejszych pomników polskiej mowy z końca XVI wieku, nie był nigdy przekładem Pisma świętego we właściwem znaczeniu tego wyrazu, lecz niewolniczem oddaniem łacińskiej Wulgaty. Ks. Wujek, jakkolwiek zdaniem współczesnych znał języki hebrajski i grecki, wszelakoż, jak się to okazuje z całego szeregu zdań i ustępów, albo rzadko do tekstów oryginalnych zaglądał, albo jeśli do nich zajrzał, nie zawsze je należycie rozumiał. Stąd możnaby przytoczyć z jego przekładu całe setki ustępów takich, które nawet dla człowieka obeznanego z językiem biblijnym stanowią istną zagadkę. Oto kilka pierwszych lepszych próbek.

„Próżno, powiada psalmista, macie przede dniem wstawać, wstańcie skoro usiądziecie, którzy pożywacie chleba boleści. Gdy da miłym swym spanie, oto dziedzictwo Pańskie, synowie, zapłata, owoc żywota. Jako strzały w ręku mocarza, tak synowie utrapionych. Błogosławiony człowiek, który napełnił żądzę swoją z nich. Ps. 126, 2-4. I będą potem, czytamy w księdze Mądrości, upadający bez czci (bezbożni), i w zelżeniu między umarłymi na wieki: bo je roztrąci nadęte bez głosu i z gruntu je wzruszy, i aż do wierzchu spustoszeni będą. Przyjdą do rachowania grzechów swoich bojaźliwi: i strofować będą z przeciwia nieprawości ich. Mądr. 19, 20. Albo: Nie zawiódł nas w błąd ludzi wymysł złego misterstwa: ani cień malowania, praca nieużyteczna: wyobrażenie ryte z rozmaitemi farbami: na którego wejrzenie głupiemu czyni pożądliwość, i miłuje obrazu umarłego wyrażenie bez duszy. Tamże 15. 4-5. A ileż to podobnych miejsc znajduje się u niego nietylko w Psalmach, w księgach Salomonowych, u Proroków, w listach św. Pawła, ale nawet w stosunkowo najlepiej tłómaczonych księgach historycznych! Tak, jeśliby ktoś zechciał z przekładu ks. Wujka utworzyć sobie pojecie o prawodawstwie Mojżeszowem, o zbudowanym przezeń przybytku, o rozmaitych jego sprzętach, o ofiarach starozakonnych itp., na próżno łamałby sobie głowę, bo w końcu nic by nie zrozumiał. Oto np. jak brzmi u niego ustawa Mojżeszowa o śmiertelnem uderzeniu niewolnika „Ktoby ubił niewolnika swego albo niewolnicę laską i umarliby w rękach jego, grzechu winien będzie" (Ex. 21, 20); albo opis takiej prostej rzeczy, jak lichtarz złoty przybytku Pańskiego. „Uczynisz też, powiada P. Bóg do Mojżesza, lichtarz ukowany ze złota najczystszego, słupiec jego i pióra, czaszki i gałki, i lilie z niego pochodzące. Sześć piór wynijdzie z boków, trzy z boku jednego, a trzy z drugiego. Trzy czaszki jakoby na kształt orzecha na każdem piórze, i gałka wespół i lilia, i także trzy czaszki na kształt orzecha na piórze drugiem, i gałka wespół i lilia, ta będzie robota sześć piór, które maja wywiedzione być z słupca. Ale na samym lichtarzu będą cztery czaszki itd. Ex. 25, 31 i nast. Gdyby Pan Bóg tak mówił do Mojżesza po hebrajsku, jak Wujek przemawia tu do nas po polsku, to by ani Mojżesz ani złotnik nic z tego nie zrozumieli.

Z takich i tym podobnych ustępów możnaby śmiało utworzyć co najmniej połowę Biblii; a to znaczy, że dobrą połowę Pisma świętego w polskim przekładzie mamy ciemną, niezrozumiałą, a niekiedy i błędną. Wujek przekładał z łacińskiego słowo za słowem wedle tego, co one znaczą w pierwszym lepszym słowniku łacińskim, nie bacząc na to, czy czytelnik polski zrozumie z tego cokolwiek czy nie. A jednak Kościół święty, jeżeli chętnie zezwala pod pewnymi warunkami na czytanie ksiąg świętych w językach ojczystych, to ma widocznie na celu ułatwienie wiernym rozumienie ich. Wprawdzie żąda przytem objaśnienia trudniejszych miejsc Pisma świętego, ale objaśnienia te mają się tyczyć samego Pisma świętego, nie zaś przekładu jego na ten lub inny język nowożytny, jak my to powinnibyśmy czynić, dając wiernym do czytania przekład ks. Wujka.

Wobec tego wszystkiego sami najdostojniejsi Pasterze nasi ostatnimi czasy poruszali nieraz sprawę albo opracowania nowego polskiego przekładu Pisma św., albo przynajmniej gruntownego poprawienia przekładu ks. Wujka. W ubiegłym stuleciu zabierali głos w tej sprawie Dunin, Choromański, Nowodworski, Jaczewski i inni; zawsze jednak bez skutku. O opracowaniu nowego przekładu nie mogło być mowy dla braku odpowiednich sił, któreby, nie mówię przewyższyły, ale chociażby dorównały pod względem języka ks. Wujce. Wujek, słaby jako tłómacz Pisma św., jest niezrównany w znajomości języka polskiego. Tam, gdzie on miał przed sobą tekst łatwiejszy, przekładał go tak trafnie, a przytem z taką powagą i namaszczeniem, że nie łatwo mu sprostać. Najpiękniejszy język polski nowoczesny - nie mówimy tu oczywiście o wielkich pisarzach naszych ostatniej doby - obok języka Wujka wyglądałby bardzo blado: nie miałby ani tej siły, ani tego majestatu, które tak są właściwe Słowu Bożemu, a które Wujek umiał oddać doskonale w polskiej mowie. Przetoż pozostawało tylko jedno: przekład jego należycie poprawić, tj. dać mu składnię polską, gdyż u niego jest ona całkiem łacińską, zmienić przestarzałe, ciemne, niewłaściwe, albo też i błędne pojedyncze słowa i wyrażenia, i wreszcie dorobić do niego nowy zupełnie komentarz, odpowiadający dzisiejszym studyom biblijnym. Wszelakoż do takiej poprawy tekstu Wujka nie chciano się zabrać, a to z powodu rozpowszechnionego u nas mniemania, jakoby tekst ten dla Kościoła polskiego był równie obowiązującym, jak Wulgata łacińska dla całego Kościoła Zachodniego. Przyczyną takiego mniemania były położone na pierwszem wydaniu tego przekładu i następnie przedrukowywane słowa: Z dozwoleniem Stolicy Apostolskiej. Początkowo i następnie przez całe dwa wieki słowa te nie przeszkadzały wcale ani Skardze ani późniejszym naszym kaznodziejom i pisarzom przytaczać teksty Pisma świętego we własnym przekładzie tam, gdzie u Wujka są one ciemne. Tak np. w kazaniach wygłoszonych w Krakowie jeszcze r. 1775 podczas oktawy obchodzonej na pamiątkę kanonizacyi św. Jana Kantego jeden z kaznodziei w ten sposób przytacza 2 Tym. 4, 3-4. Nastąpi czas ten, kiedy ludzie odrzuca zdrową naukę, podług chęci swoich zgromadzą sobie nauczycielów, przyjemne uszom przynoszących nowinki, odwrócą słuch od prawdy, do bajek skłonią się. Również po swojemu przekłada słowa Psalmu 4-go: Synowie ludzcy, pókiż w zatwardziałości serca kochacie próżność, i szukacie kłamstwa? Podobnież czynili i wszyscy inni kaznodzieje, którzy czas występowali. W wieku dopiero XIX z owych słów „Z dozwoleniem Stolicy Apostolskiej” zrobiono takiego straszaka, że nie ważono się w nowych przedrukach przekładu Wujka poprawić takich nawet miejsc, jak np. Gen. 2,19, gdzie opuszczone jest całe zdanie: Ut videret quid vocaret ea; albo Gen. 12, 4 dać Abrahamowi 75 lat, jak jest w Wulgacie, lecz zostawiono 70, i innych tym podobnych.

Tymczasem, co mianowicie przez owo ,,Dozwolenie Stolicy Apostolskiej" rozumieli pierwsi wydawcy przekładu Wujka, wytłómaczyli nam to oni sami w położonej na czele tego wydania rozprawie pod tytułem: Apparatus sacer, to jest Przygotowanie do pożytecznego czytania Pisma św. Otóż autor tej rozprawy tak o tem pisze:

„Nie była i onych czasów zaraz na początku wiary świętej w Polsce tak zakryta Biblia (jako w tym ojce swoje potwarzają heretycy), aby nie mieli wiedzieć, co się w niej dzieje: bo ją w Słowieńskim języku czytali, i czytając inszej się wiary nie doczytali, tylko tę, którą z przodku przyjęli, i trwa do tego czasu. A tym więcej jeszcze potem, kiedy i Biblię łacińską mieli, i abo sami czytali, abo w kościele czytanej słuchali, a powstając ku czytaniu Ewangelii, mieczów swych dobywali... Czytalić i przedtem Polacy Biblię i bronili nie gołemi słowy, ani próżnem gadaniem, ale bronili mieczem: i póki ten obyczaj w Polsce trwał, nigdy żadnego heretyka u nas nie było: jedna była wiara, jedna Ewangelia, jeden Kościół: nie słychać było tego bluźnierstwa przeciw Bogu i Świętym jego. Teraz już, kiedy się ich tak wiele od przodków swoich odrodziło, którzy się nietylko za wiarę swoją mieczem nie zastawili, ale co gorsza, dopuścili Lutrowi nie mieczem, ale sztuką mięsa wiarę przodków swoich z siebie wystraszyć, zdała się ludziom zacnym i pobożnym rzecz bardzo potrzebna, aby Biblia znowu naszym językiem Polskim była wydana."

„Potrzeba ta jest: iż po wydaniu Biblii Polskiej od Katolików w Krakowie Kalwinistowie chcąc mędrszymi być, wydali Biblię w Brześciu, która i błędów i kacerstwa pełna, a zwłaszcza w Annotacyach abo wykładach na kraju położonych. Potem Nowochrzceńcy zganiwszy Biblię Brzeska i omyłki jej niemałe pokazawszy, wydali drugą jeszcze gorszą w Nieświeżu. A tak potrzeba było, aby też Katolicy mieli przekład Biblii uczyniony, któryby i szczerością i prawdą i własnością wszystkie inne celowal, z pokazaniem tego, że nasza Biblia i według Greckiego i Żydowskiego tekstu jest dobrze przełożona... Skąd każdy obaczyć może, że tego bardzo trzeba było dla przestrogi wiernym i tym zawiedzionym ludziom te fałszerstwa odkryć i tak szkodliwym błędom zabieżeć, a Pismo św. tak srodze od nich popsowane i pogwałcone do swej szczerości przywieść, i zdrowymi je wykłady przeciw heretyckim wykrętom objaśnić i utwierdzić... A to się wszystko stało za dozwoleniem Stolicy Apostolskiej, na której na on czas siedząc Grzegorz XIII świętej pamięci Papież, dał nam na to przeżegnanie: także i po nim inszy i dzisiejszy Klemens VIII Papież za staraniem Jaśnie Oświeconego książęcia i Kardynała I. M. X. Radziwiłła Biskupa Krakowskiego, który otrzymał, aby rzecz tak dawno czekana i pożądana, koniec swój wzięła."

„Autor, który tę Biblię wszystką przetłómaczył był X. Jakób Wujek Teolog Societatis Jesu: człowiek obyczajów, z nauki, i z pisania wszystkiej Koronie dobrze znajomy i z wielkich cnót i bogobojności bardzo zalecony... Upodobał go sobie św. pamięci król Stefan, rozumiejąc go być godnym, aby przezeń Siedmiogrodzką ziemię do wiary katolickiej przywrócił i kościoły naprawił. Gdzie w pośród heretyków w pracach i kłopotach ustawicznych wielkie spory z przeciwnikami wiodąc, kollegia katolickie założył, które i do tego czasu stoją. W tych przedsię zabawach swoich i trudnościach to myślił, jakoby wielom był pożyteczniejszy, i wziął to był przed się, aby Biblię wszystką na polski język przełożył: co mu też Pan Bóg zdarzył, że swojej żądzy dosyć uczynił: i dokończywszy wszystkiej Biblii, przyjechał do Krakowa, dając inszym Teologom sub censuram, aby się corychlej do druku podało. Ale niż się zgotowało, Pan Bóg wezwać go z tego świata do Siebie raczył . . . Wszakże acz umarł, oto przedsię wieczną po sobie pamiątkę i jakoby ostatni płód nauki i dowcipu swego zostawił, którego nie godziło się z nim zagrześć, ale skoro Teologowie na to naznaczeni przejrzeli i z Łacińska Vulgatą znieśli, zaraz ją co najrychlej być mogło na świat wydajemy... Nie mogę przepomnieć, co i sam nieboszczyk zawżdy wysławiał, wielką łaskę J. O. P. Ks. Stanisława Karnkowskiego, Arcybiskupa Gnieźnieńskiego, Prymasa Koronnego, Pana i dobrodzieja naszego, który z upominaniem i nakładem swoim do tego pomógł, aby księga tak pożyteczna i Kościołowi Bożemu potrzebna jako najrychlej wyszła.“

Okazuje się stąd, iż XX. Jezuici krakowscy, wobec powstających i szerzących się polskich przekładów Biblii, jeszcze za Grzegorza XIII, tj. przed r. 1585-tym, w którym Papież ten życie zakończył, powzięli byli zamiar opracowania nowego katolickiego przekładu Biblii, ze pracy tej miał się podjąć ks. Wujek, i że dla szczęśliwego rozpoczęcia i dokonania tak zbawiennego dzieła uzyskano od Grzegorza XIII „przeżegnanie“ czyli błogosławieństwo. Tymczasem ks. Wujek, zajęty czem innem, ukończył swój przekład zaledwie przed samą śmiercią swoją, która nastąpiła 1597 roku. Rozpatrzeniem pracy jego zajęli się cenzorowie wyznaczeni przez zwierzchność zakonną, i zapewne w r. 1598 przystąpiono do drukowania jej; a że „przeżegnanie“ dane od Grzegorza XIII na to przedsięwzięcie było już zbyt dawne, postarano się tedy o nowe „podobne“ u Klemensa VIII, aby rzecz tak dawno czekana i pożądana koniec swój wzięła. Oba te przeżegnania wydawcy połączyli w jedno i nazwali je na karcie tytułowej Dozwoleniem Stolicy Apostolskiej. Musieli poprzestać na tem, gdyż aprobaty samego przekładu w formie Brewe Papieskiego lub dekretu jakiej św. Kongregacyi rzymskiej nie mieli, a i mieć go w r. 1599-tym jeszcze nie mogli. Mogliby byli dostać go potem po należytem rozpatrzeniu przekładu w Rzymie lub w samej Polsce przez cenzorów delegowanych od Stolicy św., ale do tego nigdy nie przyszło. Jedyną aprobatą nowej Biblii ze strony Hierarchii Kościelnej było kilka słów przyczepionych do listu prymasa Karnkowskiego, omawiającego świadczone Kościołowi dobrodziejstwa Boże, który oni na czele swej Biblii położyli. Prymas zaś w owym dodatku napisał tyle tylko:

„A ponieważ teraz między ludzie wychodzi Biblia albo księgi Pisma św. Starego i Nowego Testamentu, przekładu Doktora księdza Jakóba Wujka, Teologa Societatis Jesu w językach Żydowskim, Greckim i Łacińskim biegłego, Kościołowi Bożemu dobrze zasłużonego: który nietylko Postille dwie, większą i mniejszą Polskim językiem, ale i wiele ksiąg inszych na obronę wiary powszechnej przeciw heretykom pożytecznie wydał: ten przekład po śmierci jego od ludzi uczonych dobrze przejrzany, i z dokładaniem tekstu Hebrajskiego i Greckiego, według przyjętej od Kościoła edycyi Łacińskiej, którą zowiemy vulgatam et veterem, niedawno z rozkazania Pasterza Najwyższego Klemensa VIII wydanej, z pilnością poprawionej, nad insze przekładania approbujemy i zalecamy. A pilnie upominamy, i authoritate nostra primatiali sub Censuris Ecclesiasticis et anathemate zakazuiemy: aby wierni Boży przekładów Biblii Polskiej w Brześciu Litewskim i w Nieświeżu od Nowowierców wydanych: i Nowych Testamentów od Secluciana, Czechowica, Budnego, i od inszych heretyków przełożonych, jako kacerskich i przewrotnych, wierze świętej powszechnej i pobożności szkodliwych, z pilnością się strzegli: a to raczej przełożenie, jako katolickie, pewniejsze, i od Stolicy Apostolskiej pozwolone, umysłem dobrym, z pokorą i bojaźnią Bożą czytali: aby stąd sami w prawej wierze i miłości Bożej rośli, i bliźnim swym ku zbudowaniu byli.“

List ten Prymasa zaadresowany jest do Czytelnika i nie ma żadnej daty, ale ze słów: A ponieważ teraz między ludzie wychodzi Biblia itd. Wynika, że ostatni jego ustęp napisany został, kiedy Biblia ks. Wujka drukowała się w Krakowie, ale ukończona jeszcze nie była. Wynika stąd, że „Pozwolenie Stolicy Apostolskiej", o którem Prymas wspomina, jest niczem innem, jedno temże samem ,,przeżegnaniem“, o którem mówią wydawcy, które ponieważ nie było aprobatą samego przekładu, dlatego udzielił mu jej Prymas od siebie jako katolickiemu i lepszemu od innych, przyczem polegał oczywiście na świadectwie XX. Jezuitów krakowskich, którzy go z polecenia przełożonych swoich przejrzeli.

Możemy, więc śmiało w Imię Boże do poprawienia tego przekładu przystąpić, i jeśliby ono przy pomocy Bożej szczęśliwie się powiodło, uzyskać dla niego aprobatę Stolicy Apostolskiej, jak to niedawno uczynili Niemcy dla poprawionego przez ks. Arndta przekładu Alliolego; tymczasem zaś i myśmy też na tę pracę naszą wzięli przeżegnanie od zasiadającego obecnie na Stolicy Piotrowej Ojca św. Piusa X.


Rzym, d. 8 grudnia 1908 r.



X. Fr. A. Symon, Abp.


Tekst opracowany na podstawie skanów wydania z Opolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Artykuł dodano: 29 września 2015 r.
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: