Uwagi o nowych wydaniach Pisma Świętego [1936] - Ks. J. Archutowski

W okresie międzywojennym na zjeździe biskupów w Warszawie w 1924 r. uchwalono wydanie całego Pisma Św. z odnowionym tekstem Wujkowym. Wykonując uchwałę zjazdu ks. kardynał Edmund Dalbor polecił tę sprawę Wydawnictwu Księgarni św. Wojciecha w Poznaniu. Przy współpracy wielu biblistów polskich ukazało się w latach 1926–32 pięć tomów, z których 1–4 zawiera Stary Testament, t.5 Ewangelie i Dzieje Apostolskie. Tom 6 nie ukazał się. Przekład ten otrzymał nazwę Biblii poznańskiej. Z drugiej strony w r. 1935 wydali jezuici w jednym tomie całe Pismo Św. w przekładzie ks. Wujka. Przekład Starego Testamentu opracował i poprawił ks. St. Styś, Nowego Testamentu ks. Jan Rostworowski. Wydanie to jest znane pod nazwą Biblii krakowskiej. W 1936 r. ksiądz Józef Archutowski publikuje pracę "Uwagi o nowych wydaniach Pisma Świętego", gdzie przedstawia zmiany dokonane w tych dwóch modernizacjach i wysuwa własne propozycje. Z pracy tej wyraźnie wynikało, jak bardzo wszyscy byli przywiązani do tekstu tłumaczenia Wujka i ilu on jeszcze posiadał zwolenników i obrońców. W zamieszczonej tu prezentacji tego artykułu zachowano oryginalną pisownię.



W artykule „Nova et vetera – odnowienie tekstu Wujkowego i nowe przekłady Ksiąg świętych”, ogłoszonym w „Ateneum Kapłańskiem” (rok 1917, t. XIV), opowiedziałem o licznych w ciągu XIX w. wołaniach, aby wznowić Wujkowy tekst Pisma św., jak też o usiłowaniach biblistów polskich, aby tym wołaniom zadośćuczynić. Nie chcę tu o tem po raz drugi mówić. Na podstawie przytoczonych wywodów mogę stwierdzić, że pierwsze wznowienia tekstu Wujkowego były nieśmiałe, ograniczały się do najbardziej koniecznych zmian pisowni (f, t, sz, zam. ph, th, ss), przestarzałych końcówek i interpunkcji, a przytem ujawniono je odmiennym drukiem (XX. Kossowski, Kowalewski). Później, przy odnawianiu tekstu Nowego Testamentu, odważono się, oprócz tego, na zmianę kilku wyrazów, które przybrały inne znaczenie (naprzykład: królik), bądź też stały się trywjalnemi. Wyrazy jednak przestarzałe, które mogły być zrozumiane, zostawiono w tekście, dodano do nich tylko objaśnienia w uwagach (X. Szlagowski), bądź też na końcu (X. Kruszyński, który podał objaśnienia do 59 wyrazów).

Odnawiając tekst Wujkowy, wydawcy nie wprowadzali żadnych zmian w samym tekście, nawet tam, gdzie był on niezgodny z tekstem Wulgaty łacińskiej, a nawet błędny. Opuszczano np. w Rodz. 2,19 „aby zobaczyć jakby je nazwał”, w II Sam. 6,22 zostawiano „i Judę” (jest to błąd drukarski w Klementyńskiem wydaniu Wulgaty, który później poprawiono na „et ludam” – ”i będę grał”), w Job. 14,2 zostawiono „dzień” zam. „cień” (Vulg. umbra). Dlaczego to czyniono? Bezwątpienia „straszakiem”, który powstrzymywał dawnych wydawców od zmiany tekstu Wujkowego (nawet tam, gdzie był błąd widoczny), było przekonanie, bardzo często w XIX w. powtarzane i, zdaje się, nieuzasadnione, że tekst Pisma świętego w przekładzie Wujka był zatwierdzony przez Stolicę Apostolską.[1]

Uważając zdanie o aprobacie tekstu Wujka przez Stolicę Apostolską za bezpodstawne, X. Arcybiskup Symon postanowił poddać go gruntownej rewizji. O tekście Wujka pisał: „Przekład Ks. J. Wujka świetny, jako jeden z najpiękniejszych pomników polskiej mowy z końca XVI wieku, nie był nigdy przekładem Pisma św. we właściwem znaczeniu tego wyrazu, lecz niewolniczem oddaniem łacińskiej Wulgaty. Z przekładu tego możnaby przytoczyć całe setki ustępów takich, które nawet dla człowieka obeznanego z językiem biblijnym stanowią istną zagadkę”. Przytoczywszy następnie kilka takich ustępów, Dostojny Autor twierdził, że „dobrą połowę Pisma św. w polskim przekładzie mamy ciemną, niezrozumiałą, a niekiedy błędną”.

Sąd taki po trzystu latach istnienia i używania Pisma św. w przekładzie Wujka był zbyt ostry, przesadny i, można dodać, niezupełnie uzasadniony. O swym przekładzie Wujek mówił, że przekładał „słowo od słowa z Wulgaty, nic nie przydawając, ani ujmując, ani odmieniając, a więcej własności słów żydowskich, greckich i łacińskich, aniżeli gładkości albo ozdobności słów polskich folgując”. Sądził bowiem, że „w Piśmie św. niema słówek pięknych patrzeć, ale samej własności mowy, jako Duch św. przez swoich pisarzów pisał; bo jest wiele rzeczy takowych w Piśmie, które kiedybyśmy chcieli słowy gładkimi i dworskimi wymówić, nigdybyśmy sensu i wyrozumienia Ducha św. nie wyrazili... W Piśmie św. żadne słowo nie jest darmo położone” (Wstęp). Tłumacząc z Wulgaty łacińskiej, Wujek uwzględniał też, w miarę potrzeby, teksty oryginalne. Toteż słusznie Ks. Szlagowski twierdził, że przekład Wujka zaliczyć należy do najlepszych pośród tłumaczeń ówczesnych... „tak głęboko naukowego tekstu Kościół katolicki polski dotąd nie posiadał” (Wstęp, t. II, 241).

Dzięki ścisłości w przekładzie Wujka mamy istotnie dużo hebraizmów i grecyzmów. Sam Wujek był świadom tego i sądził, że „nikt nie będzie miał mu tego za złe, jeśli się wszystkie takie sposoby mówienia zachowały”. Mylił się. Albowiem dzisiaj wielu uważa to ścisłe tłumaczenie za wadę jego przekładu! Czy to zarzut uzasadniony? Zarzut taki należałoby postawić wszystkim przekładom Pisma św., zarówno starym, jak i nowym, bo żaden nie jest wolny od hebraizmów i grecyzmów. A powtóre „hebraizmy i grecyzmy, powiada Ks. Szlagowski, nadają w Biblji mowie polskiej odrębne zabarwienie, a przepełnione archaizmami polskiemi, tchną odwieczną powagą i namaszczeniem niewysłowionem, wytwarzają odrębny język, który nazywamy biblijnym. Ta mowa czarowała naszych największych wieszczów” (Wstęp, t. II, 250) i, dodać można, dotychczas nie przestaje czarować. Cokolwiek zresztą można mówić o przekładzie Wujka, nikt nie może zaprzeczyć, że jest on dobrym i wiernym przekładem łacińskiej Wulgaty, która, choć nie jest wolna od usterek, a nawet braków, stoi bez porównania wyżej ponad wszystkie inne tłumaczenia starożytne,[2] a ponadto jest ona w Kościele katolickim tekstem urzędowym, t.j. przy publicznych czytaniach, rozprawach, nauczaniach i wykładach ma być uznawana za autentyczną[3] (Sobór Trydencki). W tej właśnie wierności i zgodności z łacińską Wulgatą wolno upatrywać wielką wartość tekstu Wujkowego. Czytelnicy polscy mieli w nim niejako autentyczny, t.j. urzędowy dla katolików tekst Pisma św. Wielkości tej nie umniejszały owe braki, które Arcyb. Symon wytykał, przesadnie określając ich liczbę („dobra połowa”), jak też trudności rozumienia.

Jeśli domagano się odnowienia tekstu Wujka, to przedewszystkiem rozumiano je pod względem językowym. Bo istotnie, język polski czasów Wujkowych po trzech wiekach stał się w dość licznych wypadkach niezrozumiały: cały szereg wyrazów wyszedł z użycia, np. lepak, macłoch, tram, taistra, pukać się etc., bądź też przybrał inne znaczenie (np. obłuda = ułuda, mianowany = sławny, pogoda = sposobność, otworzyście = otwarcie, powieść = wieść, świetne = jasne, przedsię = przeciw, gadanie = spór etc), niekiedy nawet trywjalne. Pod względem też gramatycznym, t.j. w formach, a także w pisowni, nastąpiły w ciągu tych wieków poważne zmiany.

Należało tedy tekst Wujka pod względem językowym i pisowni przystosować do warunków dzisiejszych, a byłby on całkowicie przystępny dla wszystkich i spełniałby swe zadanie przez długie jeszcze lata.

X. Arcyb. Symon zamierzał początkowo poprawić tekst Wujka, t.j. „dać mu składnię polską, gdyż u niego jest całkiem łacińska, zmienić przestarzałe, ciemne, niewłaściwe, albo też i błędne poszczególne słowa i wyrażenia” (Wstęp), ale w miarę postępu poprawianie było coraz gruntowniejsze, aż w końcu stało się, można powiedzieć, prawie nowym przekładem. Toteż, gdy w 1912 r. ukazał się w Warszawie Pięcioksiąg Mojżeszowy, na pierwszej karcie tytułowej czytaliśmy: „Pięcioksiąg Mojżeszowy w nowym przekładzie polskim...”, gdy w pierwszym zeszycie, wydanym w 1909 r. (Mikołów – Warszawa, nakładem Karola Miarki) tytuł był: „...przekład polski poprawił i nowym komentarzem opatrzył”.

O wydanym tym Pięcioksięgu pisałem w Ateneum Kapłańskiem, że tekst jego jest wprawdzie zasadniczo Wujkowy, jednakże tak został gruntownie w wielu miejscach przerobiony, że uważać go należy za nowe tłumaczenie, a nie odnowienie tekstu Wujka. Gdy tekst Wujka był jasny i dobry, Arcyb. Symon pozostawił go, poprawiając tylko pod względem językowym. W bardzo zaś wielu wypadkach, zwłaszcza gdy tekst Wujka był zbyt dosłownem tłumaczeniem tekstu łacińskiego, odstąpił od niego i dał nowy zupełnie przekład Wulgaty, kładąc przytem większy nacisk na oddanie myśli tekstu biblijnego, aniżeli wierne przełożenie. Dla osiągnięcia tego celu niekiedy odstępował nawet od Wulgaty, gdy ta mniej jasno oddawała myśl tekstu oryginalnego, i uwzględniał tekst grecki i hebrajski. Dla przykładu przytoczymy Rodz. 49,22.23:

Wujek: Symon:

Syn przyrastający Józef, syn przyrastający i śliczny na wejrzenie, córki przebiegały się na murze.

Ale rozjątrzyli go i swarzyli się i zajrzeli mu, mający strzały.

Józef - szczep on bujny, szczep on bujny, na wejrzenie śliczny; latorośle jego na mur pną się.

Dręczą jego, z nim się wadzą, zajrzą jemu strzelcy z łuku.

Tekst Pięcioksięgu w tem wydaniu jest jasny i nie nastręcza trudności. To jest wielką jego zaletą, i niemałą przytem zasługą X. Arcyb. Symona, co krytyka współczesna prawie ogólnie podkreśliła.

Gdy jednak chodzi o ocenę tekstu Pięcioksięgu pod względem krytycznym, a przedewszystkiem, jaki mamy tekst w Pięcioksięgu X. Arcyb. Symona, to trzeba powiedzieć, że nie jest on tekstem jednolitym: nie jest tekstem Wujka, nie oddaje też ściśle tekstu łacińskiej Wulgaty; jest on raczej mieszaniną tekstów, t.j. mamy w nim zasadniczo tekst Wujkowy, poprawiony pod względem językowym, mamy liczne następnie ustępy w nowym przekładzie z łacińskiej Wulgaty i wreszcie (rzadziej) ustępy nowo przełożone z hebrajskiego.

Czy to mieszanie tekstów było dobre i właściwe? Bez wahania odpowiem: było to niewłaściwe. Czytelnik polski ma wprawdzie tekst Pisma św. przystępny i zrozumiały, ale krytyk biblijny stawia ponadto postulat, aby (obok jasnego i dobrego przekładu) tekst jego był jednolity, t.j. podawał jeden z zasadniczych starych tekstów (hebrajski, grecki, lub łacińską Wulgatę), a w naszych warunkach – tekst łacińskiej Wulgaty, jako w Kościele katolickim tekst urzędowy.

Uwzględnianie różnych tekstów i wprowadzanie ich do poprawianego tekstu Wujka, pochodzącego z Wulgaty sprawia, że tekst poprawiony jest mieszaniną różnych tekstów. Nazwać go można tekstem „dzikim”, gdyż nie można określić, jaki typ tekstu przedstawia. Krytyk wolałby, ażeby odnawiany tekst pozostał taki, jaki go Wujek przełożył z łacińskiej Wulgaty, odnawiana winna być w nim strona tylko językowa i zewnętrzna, a nie sam przekład. Nawet te ustępy, które mogą być i są niejasne, lub które są ściśle dosłownie przełożone, winny pozostać. Gdy tych ostatnich jest niewiele stosunkowo, można je objaśnić w komentarzu. W komentarzu też można podać różnice między tekstem polskim, a tekstami staremi, nie wolno ich wprowadzać do tekstu. Nie wątpię, że uwzględnienie lekcyj tekstu oryginalnego i innych przekładów starych może dać lepsze zrozumienie tekstu biblijnego, ale wprowadzenie ich do tekstu poprawianego należy uważać za niedopuszczalne i karygodne, gdyż będzie ono jednocześnie każeniem i dziczeniem tekstu Wujkowego (i Wulgaty).

Należy bowiem zastanowić się nad tem, co się stać może z tekstem Wujkowym, gdy jednocześnie lub kolejno będzie odnawiany i poprawiany przez kilku wydawców. Jeden może ograniczyć się do poprawek istotnie potrzebnych i mniej wprowadzi do tekstu Wujkowego lekcyj z tekstów oryginalnych, inni zaś mogą być bardziej gorliwi i nietylko odnowią tekst polski gruntownie pod względem językowym, ale też wprowadzą do niego znaczną ilość zmian na podstawie tekstu greckiego i hebrajskiego; przytem zmiany te nie będą jednakowe, ale różnorodne, t.j. zależne od gorliwości, zapatrywań lub nawet usposobienia poprawiaczy. Wydawcy będą twierdzili na pierwszej karcie tytułowej, że wydają Pismo św. według przekładu Wujkowego, ale czy można je nazwać tekstem Wujkowym? Nietylko będą się nowe wydania różniły w stosunku do dawnego tekstu Wujka, ale co więcej, będą się różniły pomiędzy sobą. Niejeden czytelnik – sądzę, że nie bez podstawy – będzie miał prawo, widząc niekiedy poważne różnice, zapytać: Dlaczego te różnice w tekście Pisma św.? Które wydanie podaje prawdziwe Pismo św. Ks. Wujka?

A czy nie wynikną nieporozumienia przy cytowaniu tekstu Pisma św., gdy autorowie będą przytaczali teksty według innego wydania, niż to, które czytelnicy posiadają? Czytelnik (a nietylko czytelnik) ma prawo żądać, aby cytaty biblijne były przytaczane wiernie i zawsze jednakowo. Gdy zaś stwierdzi, że się różnią od tekstu posiadanego Pisma św., będzie mógł posądzać autora, że w przytaczaniu tekstu biblijnego się pomylił, lub też tekst biblijny samowolnie zmienił.


Będę zapewne posądzony, iż jestem przeciwnikiem odnawiania i poprawiania tekstu Wujkowego. Przyznam się, że wolałbym, aby tekst Wujkowy pozostał bez poprawiań i zmian, nawet pod względem językowym – z wyjątkiem zmian w pisowni, które są koniecznością, – aby wydawano go tak, jak się wydaje dzieła autorów XVI i XVII w., które dzisiejszy czytelnik przeciętny, nietylko inteligentny, bez wielkiego trudu może zupełnie dobrze rozumieć. Przesadne są, jak mówiłem, twierdzenia, że tekst Wujka jest niezrozumiały. Nie sądzę też, aby tekst Wujka był podobny do malowidła w starym kościele, które ząb czasu całkowicie zatarł i tylko ślady po niem zostały. Nie wszystkie malowidła przeszłości uległy zniszczeniu lub zatraceniu. Niemało widziałem malowideł bardzo starych, które tak świeże zachowały swe barwy, jakby wczoraj wyszły z pracowni artysty. Tekst Wujkowy jest do nich podobny: nietylko nie utracił, ale sadzę, że nigdy nie utraci swego piękna, namaszczenia i majestatu, zawsze będzie czarował swym wdziękiem.

Nie przeczę, że tekst Wujka może być i jest dla wielu co prostszych czytelników dzisiejszych niezrozumiały. Gdy zaś Pismo św. ma być pokarmem duchowym dla wszystkich wiernych, zarówno dla inteligentnych jak prostaczków, musi być z tego powodu podane im w dostępnej formie. Dlatego uważam, że zamiast odnawiać i poprawiać tekst Wujka, byłoby najlepszą rzeczą i bardziej pożądaną, aby postarano się o nowy przekład Pisma św. Każde poprawianie można porównać do naprawiania surowem suknem znoszonej szaty. Wprawione sukno obrywa od szaty całość jej i staje się gorsze przedarcie (Mt. 9,16). Rozsądniejszą jest tedy rzeczą postarać się o nową szatę. Rozumiał to dobrze np. Ks. W. Szczepański, który, jako archeolog biblijny, odczuwał dla tekstu Wujka wielką cześć i nie chciał „burzyć Wujka po barbarzyńsku”, ani stawiać lekkomyślnie nowego gmachu z jego cegieł (przedmowa), i dlatego postanowił dać zupełnie nowy przekład Pisma św. Zamierzał przełożyć cały Nowy Testament, śmierć przedwczesna nie pozwoliła mu wykonać planów, przełożył tylko Cztery Ewangelje i Dzieje Apost.

Katolicy innych krajów, pomimo iż posiadają niejeden przekład z czasów dawnych, otrzymali w ostatnich czasach kilka nowych tłumaczeń. Niemcy np. mają następujące tłumaczenia: Allioli (1830-2), Loch i Reischl (1851-1866), Arndt (1910), Weinhardt i Ecker (1915), Riessler i Storr (1924), Parsch (1934), Henne i Rösch (1934). Dlaczego polscy bibliści nie mogliby się postarać o nowy przekład Pisma św., jak to uczynili ich koledzy w innych krajach? X. Wujek, pomimo licznych zajęć, mógł sam jeden dać nowy przekład Pisma św., choć przed nim istniał inny przekład katolicki – Leopolity (wyd. 1561 r.; 2 wyd. 1575 i 1577 r.). Dlaczego nie mogliby dzisiejsi bibliści podjąć się tłumaczenia wspólnemi siłami, jeżeli uczynić tego na własną rękę nie mają odwagi?

A ktokolwiek do tego przystąpi, niech pamięta o wymaganiach, jakie ongiś prof. I. Chrzanowski wskazał: „Kto chce złożyć w darze narodowi swojemu Pismo św. w języku ojczystym, ten powinien być jednocześnie i uczonym, bo inaczej przekład nie będzie wierny, i utalentowanym pisarzem, bo inaczej przekład nie będzie piękny, i człowiekiem prostego serca, bo inaczej przekład nie będzie prosty”. [4]

Przekład Czterech Ewangelij i Dziejów Apost., dokonany przez Ks. Szczepańskiego, niestety, nie posiadał tych przymiotów, i dlatego, pomimo pochwalnych listów wielu z XX. Biskupów naszych, podanych na początku, a także przychylnej oceny niektórych krytyków, nie znalazł uznania w społeczeństwie, szersze warstwy wiernych go nie czytają, a nawet nie znają. (O przekładzie tym pisałem we wspomnianym art. Ateneum Kapł. 1917 r.; por. też krytyczne uwagi prof. Chrzanowskiego w pracy: Nowy przekład polski Pisma św., Kraków 1820),


Ostatnie wydanie całego Pisma św., dokonane przez X. Arcyb. S. Kozłowskiego w Wilnie 1898 r. (4 tomy, tekst Wujka nie był poprawiony), było od dawna wyczerpane. Jeszcze przed wojną powszechną nie można było znaleźć egzemplarza w handlu księgarskim. Warunki powojenne nie pozwalały myśleć o nowem wydaniu całego Pisma św., bo było to zbyt kosztowne. Przez lata tedy długie nie mieliśmy Pisma świętego. Brak jego odczuwali wszyscy, a przedewszystkiem młodzi teologowie, którzy przy studjum Pisma św. nie mieli jego tekstu.

Ten stan rzeczy był naprawdę nienormalny i nie mógł być dłużej cierpiany. Sprawą wydania Pisma św. zajęła się konferencja Episkopatu naszego, odbyta w Warszawie 1924 r. (lipiec). Na konferencji tej XX. Biskupi uchwalili wydanie Pisma św. i prosili Prymasa X. Kard. E. Dalbora, aby zechciał przyjąć na siebie trud zajęcia się wydaniem. X. Prymas zwrócił się do zasłużonej księgarni św. Wojciecha w Poznaniu z gorącą zachętą do podjęcia się wydania, obiecując pomoc i współdziałanie, i wskazując zarazem środki potrzebne, t.j. „prenumeratę od wszystkich kapłanów polskich i alumnów seminarjów duchownych”. Księgarnia św. Wojciecha chętnie się zgodziła i zaraz zwróciła się do X. Biskupa A. Szlagowskiego, aby zajął się opracowaniem i odnowieniem tekstu Pisma św. X. Biskup Szlagowski opracował przed laty tekst Nowego Testamentu, który zyskał ogólne uznanie. Obdarzony w wielkiej mierze zmysłem estetycznym, odczuwając piękność archaizmów, a ponadto jako wielki znawca języka polskiego, X. Biskup Szlagowski oceniał piękność języka Wujka, i dlatego w odnawianiu Nowego Test. był bardzo ostrożny i oszczędny. Należy też szczerze żałować, że nie mógł się podjąć opracowania tekstu ksiąg Starego Testamentu, gdyż odnowienie jego byłoby z pewnością dobre i zadowoliłoby wszystkich. Księgarnia św. Wojciecha zwróciła się tedy do innych biblistów z zaproszeniem do współpracownictwa. Zaproszenie przyjęli XX. prof. W. Szczepański, W. Michalski, F. Stawarczyk z Warszawy; W. Hozakowski z Poznania, J. Kruszyński z Lublina, P. Stach ze Lwowa i J. Archutowski z Krakowa.

Uważając, że wielość współpracowników będzie miała w skutkach różność tekstu, gdyż zależnie od osobistego zapatrywania, od mniejszej lub większej gorliwości i wreszcie od osobistego odczucia piękna języka Wujkowego, każdy z poprawiających będzie inaczej pojmował swe zadanie i tekst różnie poprawiał, zwróciłem kierownictwu Księgarni na to uwagę, i proponowałem, aby przed rozpoczęciem pracy mogli współpracownicy na wspólnem zebraniu się porozumieć i ustalić nietylko zasadnicze, ale też szczegółowe punkty metody odnawiania tekstu Wujkowego. Księgarnia w odpowiedzi propozycję moją uznała za niewykonalną (?), a to z powodu zajęć współpracowników, i następnie, że odwlokłoby się rozpoczęcie pracy, a X. Kardynał kładł nacisk na konieczność największego pośpiechu, by druk całego Pisma św. mógł być ukończony w 1925 r. (list z dn. 14. XI. 1924 roku). Zamiast urządzenia zjazdu, kierownictwo Księgarni przesłało wskazówki ogólne, ustalone na podstawie konferencyj ustnych i otrzymanych pisemnych uwag. Wskazówek było pięć, a w sprawie najważniejszej, t.j. poprawek językowych tekstu Wujkowego dano następującą: „Prosimy, aby poprawki językowe polegały na zastąpieniu starych, dziś niezrozumiałych lub przestarzałych wyrazów; archaiczna jednak strona mogłaby, pozostać, przyczem za wzór służyć może przeróbka Ewangelij, dokonana przez Ks. Szlagowskiego. Bo, zgodnie z życzeniem Ks. Kardynała, nie chodzi o zupełnie nowe tłumaczenie oraz opracowanie tekstu Pisma św., lecz o przystosowanie przekładu Wujka, tak aby przekład ten pod względem językowym zrozumiały był dla człowieka współczesnego”.

Zamierzenia, żeby całość Pisma św. (w 6 tomach) ukazała się już w 1925 r., nie mogły być wypełnione. Winę ponoszą, zdaje się, współpracownicy, którzy nie mogli przygotować tekstu w terminie wyznaczonym. Już pierwszy tom opóźnił się o dwa lata z górą, został wydany dopiero w 1927 r. (aprobata d. 8. IX. 1926 r.). A całość jeszcze dotychczas nie jest wydana, choć już z górą lat dziesięć upłynęło. Opóźnienie w wydaniu dwóch ostatnich tomów (Nowy Testament) jest spowodowane przez śmierć Ks. Szczepańskiego.


Pod względem zewnętrznym wydanie Pisma św. – nazwę od miejsca wydania – poznańskiego przynosi Księgarni św. Wojciecha wielką chwałę i zaszczyt, bo istotnie jest ono piękne, estetyczne, a niektórych egzemplarzy, wydanych na cienkim papierze japońskim, nawet luksusowe. W pewnej ilości egzemplarzy dodano ponadto piękne ilustracje.

Co się tyczy opracowania samego tekstu (nie będę mówił tu o wstępach szczegółowych, a także o komentarzach), to jest ono, jak było do przewidzenia, bardzo różnorodne. Jedni byli mniej, inni bardziej gorliwi w odnawianiu tekstu Wujka. Podane wskazówki okazały się nieskuteczne, a wzór odnawiania, t.j. tekst Nowego Testamentu, opracowany przez Ks. Szlagowskiego, nie był przez wszystkich naśladowany. Słowem, każdy ze współpracowników trzymał się swoich zasad, odnawiał tekst Wujka według własnego upodobania.

Najmniej gorliwymi w odnawianiu i zmienianiu tekstu Wujka byli XX. Kruszyński i Stawarczyk, którzy opracowali księgi historyczne Starego Testamentu. Księgi te były łatwiejsze do przekładania, i Wujek najlepiej je przełożył, stąd tekst ich nie wiele wymagał poprawek. Ks. Prof. Kruszyński miał już doświadczenie w odnawianiu, gdyż przed laty wydał odnowiony tekst Ewangelij i Dziejów Apostolskich, wprowadzając do niego tylko konieczne pod względem językowym zmiany. Podobnie postępował z tekstem ksiąg historycznych I Sam. – II Ezdr., t.j. wprowadził nowe formy gramatyczne, nową pisownię, interpunkcję, zaś tekstu samego w niczem nie zmieniał, z wyjątkiem II Sam 6,22, gdzie zamiast błędnej lekcji „i Judę” poprawił na „i będę grał”.

Ks. Prof. Stawarczyk również zachował tekst Wujka, ale więcej mogłem stwierdzić zmian wyrazów, nietylko przestarzałych, ale też zrozumiałych. O wielu zmianach mogę powiedzieć, że nie były konieczne, bo tekst Wujka nie nastręczał żadnych trudności, np. Joz. 2,7 zam. Wujka „do brodu Jordanu” – Stawarczyk „do przejścia J.”; Joz. 2,17 W. „będziemy wolni od tej przysięgi” – St. „nie uchybimy tej przysiędze”; Joz. 3,2 W. „woźniowie” – St. „heroldowie”; Joz. 3,3 W. „idźcie za idącym wprzód” – St. „idźcie za nimi”; Joz. 3,4 W. „plac” – St. „przestrzeń” (raczej „odstęp”) etc – W Joz. 4,13 opuszczony jest wyraz „klinami”.

Większą gorliwość w odnawianiu tekstu Wujka okazali XX. Hozakowski (Pięcioksiąg) i Stach (Księgi mądrościowe). Nietylko zmieniali formy gramatyczne i pisownię, zmieniali też bardzo często wyrazy, nawet takie, które są zupełnie zrozumiałe w tekście Wujka, a ponadto wprowadzili zmiany w porządku wyrazów, co nie zawsze było konieczne. Niektóre zaś ustępy w Pięcioksięgu są tak gruntownie odnowione, że z tekstu Wujka nic, lub nie wiele pozostało, choć nie można powiedzieć, że był on niezrozumiały, lub nastręczał trudności.

Byłoby trudno wyliczyć wszystkie zmiany, ograniczę się do tych, które można uważać za niepotrzebne, np. z księgi Rodz. 2,20 W. „Adamowi nie znajdował się pomocnik podobny jemu” – H. „dla Adama nie znalazła się pomoc jemu podobna”; 2,22 W. „i zbudował Pan Bóg z żebra” (Symon kładł nacisk na wyraz „zbudował” i widział w nim piękne wyrażenie o pełnej powagi i wdzięku budowie kobiety) – H. „i przeobraził Pan Bóg żebro”; 3,16 W. „rozmnożę nędze twoje i poczęcia twoje” – H. „pomnożę cierpienia w twojej ciąży”; 3,7 W. „pozszywali liście” – H. „powiązali liście”; 3,8 W. „głos Pana Boga” – H. „odgłos”; 3,17 W. „przeklęta ziemia w dziele twojem” (V. in opere tuo) – H. „dla czynu twojego”; 4,5 W. „i spadł na obliczu swojem” – H. „zapadła mu twarz”; 4,7 W. „grzech będzie” – H. „grzech się pojawi”; 4,11 W. „ziemi, która przyjęła krew” – H. „wchłonęła krew”; 4,14 W. „wyganiasz od oblicza ziemi” (t.j. z tej ziemi) – H. „wyganiasz precz z roli”; 4,15 W. „i włożył Pan Bóg znamię” – H. „naznaczył Pan Kaina piętnem”; 6,3 W. „nie będzie trwał duch mój” – H. „nie będzie trwał duch życia ode mnie”; 6,9, W. „Noego rodzaje (t.j. dzieje) te są” – H. „te są pokolenia Noego”; 6,9 W. „Noe z Bogiem chodził”– H. „Noe z Bogiem wiódł życie”; 49,1 W. „we dni ostatnie” – H. „w dalekich dniach”; 40,3 W. „tyś siła moja” – H. „tyś owocem siły mojej”. Wyj., 1,6 W. „który gdy umarł, i wszyscy bracia jego i wszystek on rodzaj” – H. „po jego śmierci i wszystkich braci jego i po wymarciu całego onego pokolenia”; Wyj. 1,7 W. „zmocniwszy się zbytnio” – H. „a nabrawszy nader na sile”; Wyj. 1,14 W. „i ku gorzkości przywodzili żywot” – H. „i goryczą zaprawiali im żywot”; Wyj. 2,15 W. „i siedział u studni” – H. „a siedzibę upatrzył sobie przy studni”; Wyj. 2,23 W. „i wstąpiło wołanie ich do Boga” – H. „i wzniosła się ich skarga głośna do Boga”; Wyj. 2,25 W. „wejrzał Pan na syny Izraelowe i poznał ich” – H. „i uznał ich krzywdy” etc.

Podobnych zmian w tekście Wujka jest bardzo dużo. Czy były one wszystkie potrzebne? Według mego zdania wiele poprawek jest zupełnie zbędnych. W poprawionych ustępach tekst Wujkowy jest zupełnie jasny, nie było potrzeby bardziej go jeszcze ujaśniać. Niektóre zaś poprawki można ponadto uważać za mniej szczęśliwe, a nawet nieściśle zgodne z tekstem Wujka, jak też Wulgaty.

Niekiedy Ks. Hozakowski poprawił tekst Wujka, gdy zbyt dosłownie był on przełożony z Wulgaty, a poprawił go na podstawie tekstu hebrajskiego, np. Rodz. 49,22 „Szczepem, co wzrasta, to Józef, szczepem, co wzrasta i śliczny, że patrzeć: gałęzie pną. się nad mur” (ob. -wyżej przekład Symona), gdy W. „syn przyrastajacy Józef, syn przyrastający i śliczny na wejrzenie, córki przebiegały się na murze”; Wujek przekładał dosłownie tekst Wulgaty, i dlatego znaczenie jego tekstu jest niezrozumiałe. Bezwątpienia, należało to teraz zaznaczyć w komentarzu, gdzie można było dać nowe tłumaczenie z hebrajskiego, ale nie należało wprowadzać do tekstu Wujkowego nowego przekładu, a przytem niezupełnie dokładnego.

Inny tekst, poprawiony także niewłaściwie i błędnie, jest Wyj. 38,25. Wujek przełożył: „widząc tedy Mojżesz, że lud był obnażony (V. nudatus), (bo go był złupił Aaron dla zelżywości plugastwa, a między nieprzyjacioły nagim (V. nudum) zostawił)”, tymczasem Hozakowski tak. poprawił: „kiedy więc Mojżesz ujrzał, że lud był bez broni (pozabierać mu ją bowiem kazał Aaron dla hańbiącej sromoty, jakiej się oddał, i zostawił go bezbronnym wśród otaczających wrogów)”. – Dlaczego ten nowy przekład dostał się do tekstu Wujka i skąd jest wzięty, nie umiem powiedzieć. Jeśli to przekład z hebrajskiego, jest on nieścisły. Tekst hebrajski tego wiersza jest prawdopodobnie skażony i z tego powodu niejasny. Ze względu na kontekst,, znaczenie jego jest następujące: „Gdy tedy Mojżesz spostrzegł, że lud był wyuzdany, gdyż Aaron przywiódł go do wyuzdania na hańbę u ich wrogów”. Przekład Wulgaty i Wujka jest bliższy tekstu hebrajskiego, było tedy rzeczą niewłaściwą zamieniać go na gorszy i błędny.

Ks. Prof. Stach (Księgi Mądrościowe) wykazał podobną gorliwość, wszakże mniej wprowadził do tekstu Wujka nowych przekładów. Mówi dość często o niejasności tekstu Wujka, zaznacza różnice w stosunku do tekstu hebrajskiego (względnie greckiego) i daje ich przekład, ale czyni te uwagi przeważnie w komentarzu. Odnowienia tekstu Wujka mogłem w tych księgach stwierdzić bardzo częste, nie tylko form gramatycznych i wyrazów. W wielu wypadkach odnowienia były potrzebne, i sądzę, że są trafne. Często przez wprowadzenie wyrazów synonimicznych, lub przez zmianę w porządku wyrazów, tekst Wujka stał się wyraźniejszy i jaśniejszy. Ale nie sądzę, aby wszystkie zamiany tego rodzaju były potrzebne. Np. Ekkli. 10,15 „kto pójdzie za nią (t.j. pychą), obsypany będzie przekleństwem”, gdy W. „kto się jej trzymać będzie, pełen będzie przekleństwa”; Ekkli. 10,22 „ani gniew dla zrodzonych z niewiasty”, gdy W. „ani gniew dla narodu (t.j. rodu) niewieściego”; Ekkli. 10,26 „nie gardź człowiekiem sprawiedliwym dlatego, że jest ubogi, ani nie szanuj człowieka grzesznego, iż jest bogaty”, gdy W. „nie gardź człowiekiem sprawiedliwym ubogim, ani sobie waż człowieka grzesznego bogatego; Ekkli. 11,29 „nieszczęście godziny przynosi zapomnienie o wielkiej rozkoszy, a przy końcu człowieka ujawniają się uczynki jego”, gdy W. „złość godziny przynosi zapamiętanie zbytku wielkiego, a przy skończeniu człowieczem odkrycie uczynków jego”; Ekkli. 28,4 „nie oddawaj mię samowoli ich”, gdy W. „nie opuszczaj mię w myśli ich”; Ekkli. 21,27 „a mądry narazi się na ciężką sromotę”, gdy W. „a mądremu będzie na ciężką sromotę”. W księdze Ekkli. mogłem stwierdzić zamianę następujących wyrazów (w nawiasie są podane „wyrazy tekstu Wujkowego): roztropny (baczny), mowa, opowiadanie (powieść), skażenie (skaza), zniszczył (pokaził), otchłań (piekło), poręczyciel (rękojmi), cześć (poczciwość), zazdrość (oko złośliwe), wstydzić się (sromać się), uznanie (uraczenie), miły, życzliwy (wdzięczny), suchość (posucha), wdzięczność (wonność), zgromadzenie (kościół), prostaczkowie (maluczcy), sławny (chwalebny), potęga (wielmożność), godność (zacność), zawierucha (nawałność), szron (mróz), ostrze miecza (paszczęka miecza), całości (iścizny), wąchać (wonieć), uskarżać (styskować), szlachetny rubin (kamyczek karbunkulus), zapominać (zahaczyć), upadek (upaść), utwierdzenie (stanowienie), przyśpieszenie (pokwapienie), pierwociny (pierwiastki), ozdoba (ochędóstwo), ściskać (obłapiać), dzieła (sprawy), rozdzielić (rozrządzić) etc. Czy wszystkie wyrazy tekstu Wujka są niezrozumiałe i wymagały zmiany, można wątpić. Z innych ksiąg można przytoczyć więcej jeszcze wyrazów, które zostały zamienione. Nie przeczę, że tekst dzisiejszy poprawiony jest jaśniejszy i łatwiejszy do zrozumienia, ale z drugiej strony trzeba powiedzieć, że tekst w taki sposób odnowiony oddalił się w wielkiej mierze od tekstu Wujka, jest nietylko jego odnowieniem, ale też dokładnem poprawieniem.

Niekiedy ponadto dla lepszego zrozumienia X. St. dodawał wyrazy, np. Ekkli. 38,17 „a dla uniknienia obmowy płacz gorzko”, gdy W. „a dla obmóstwa płacz”; Ekkli. 16,12 „wiele u niego (t.j. Boga.) znaczy modlitwa, lecz wylewa, także swój gniew”, zam. W. „możne ubłaganie i gniew wylewający”.

Są jednak wypadki, że tekst Wujka, wymagający zmiany, pozostał niezmieniony, a wyjaśnienie jest dane w komentarzu. Np. Ekkli 51,13 „i o spłynienie od śmierci prosiłem”, w komentarzu „o wybawienie od śmierci”, właściwiej jednak „z powodu grożącej śmierci”. Ekkli. 31,2 „myślenie o przejrzeniu”, w komentarzu „o przyszłości”.

Niektóre teksty Wujka są poprawiane na podstawie tekstu hebrajskiego. Są, to teksty, które w Wulg. są niewolniczo przełożone i wskutek tego nie mają sensu w przekładzie polskimi, jak nie mają, go w Wulg. Np. Pieśń nad pieśniami 8,11 W. „winnicę miał spokojny w onej, która ma ludzi” zostało poprawione na „winnicę miał Salomon w Baal-Hamon”; tamże 8,12 W. „tysiąc twoich spokojnych” poprawiono na „tysiąc tobie, Salomonie”.

Ale tego rodzaju poprawki tekstu nie są konsekwentnie wszędzie przeprowadzone; gdzieindziej, np. Pieśń nad pieśniami 6,11 zostały „wozy Aminadabowe”; 7,1: „hufy wojenne”; Przyp. 30,1 „słowa zgromadzającego, syna zwracającego, widzenie...” Tekst dawny Wujka pozostał, w komentarzu tylko jest podany właściwy przekład i dane wyjaśnienie.

Dodać wreszcie trzeba, iż w Pieśni n. pieśniami 1,7 poprawiono błędnie przedrukowany tekst Wujka, t.j. „idź za śladem”, gdy W. „idź za stadem”.


Najbardziej gorliwym w poprawianiu tekstu Wujka był Ks. prof. Michalski. Tekst ks. Joba i Psalmów, przez niego opracowany, jest tak zmieniony, że nie można go nazywać odnowieniem tekstu Wujka, ale uznać trzeba za gruntowną przeróbkę.

We wstępie Ks. M. mówi, ze tłumaczenie Psałterza przez Wujka jest tak piękne i dźwięczne, że istotnie żal bierze tłumaczyć Pismo na nowo. Ale pomimo to uważa, że należało w, wielu miejscach tłumaczenie to uprzystępnić (a więc nietylko tekst odnowić). Uprzystępnienie to, sam oświadcza, polegało na wprowadzeniu poprawek i nowego tłumaczenia słów czy też wierszy, które błędnie przez greckich tłumaczów zostały z hebrajskiego przełożone, a następnie na usunięciu z tekstu Wujka licznych hebraizmów, oprócz tych, które są przejrzyste i przyjęte w języku polskim.

Przypomnieć należy, że tekst psalmów Wulgaty jest przekładem z greckiego przekładu (LXX), dokonanego przytem bardzo dosłownie (stąd hebraizmy we wszystkich starych tłumaczeniach), a nie z oryginału hebrajskiego. Za czasów św. Hieronima tekst łaciński psalmów był już bardzo skażony przez częste przepisywanie, i dlatego św. Hieronim poprawił go na podstawie opracowanego przez Orygenesa tekstu greckiego t, zw. heksaplarnego. Psałterz ten otrzymał nazwę Psałterza gallikańskiego. Ma on niemałe braki, nietylko, że jest przekładem z przekładu, ale też z powodu licznych skażeń przez przepisywaczy. Ale pomimo to Kościół katolicki zachowuje go dotychczas w Piśmie świętem i w Brewjarzu. Projekty, aby go zastąpić przez nowe tłumaczenie, dotychczas nie są realne i, przypuszczać można, nie prędko będą wykonane.

Ks. prof. M. zamienił nietylko przestarzałe wyrazy, ale też bardzo dużo innych wyrazów, które są zupełnie zrozumiałe dla dzisiejszych czytelników i nie potrzebowały odnowienia. Zmian takich jest w tych dwóch księgach bardzo dużo, trudno je tu wszystkie wyliczyć. Nie będę o nich mówił, chcę bowiem zwrócić uwagę na zmiany, bardziej poważne, które zostały do tekstu Wujka wprowadzone.

Ks. prof. M. zmienił bardzo często przekład Wujka na podstawie bądź łacińskiego, bądź też częściej hebrajskiego tekstu. Często zwraca uwagę, iż Wulgata i Wujek błędnie przełożyli wyraz hebrajski, i potem podaje właściwe znaczenie. Nowy ten przekład wyrazu a niekiedy nawet całego zdania z hebrajskiego wprowadza następnie do tekstu Wujkowego. Np. ps. 20,13 zam. W. „w ostatkach twoich przygotujesz, twarze ich” daje przekład z hebr. „cięciwą twoją na” nich się zmierzysz”; ps. 21,2 zam. W. „daleko od zbawienia mego słowa grzechów moich” przekład z hebr. „dalekie od zbawienia mego są słowa mej skargi”; ps. 21,3 zam. W. „i w nocy a nie ku głupstwu mnie” nowy przekład „i w nocy, a niemasz dla mnie milczenia”; ps. 28,6 zam. W. „i podrobi je jako cielę libańskie, a umiłowany jako syn jednorożców” przekład z hebr. „i w tan wprawia Liban jako cielca, a Sirjon jako młodego bawołu”; ps. 29,6 zam. W. „bo gniew w zapalczywości jego” – M. przekłada „bo gniew jego wnet mija,”; ps. 30,10 zam. W. „zatrwożyło się w gniewie oko moje” M. daje „strwożono od smutku me oko”; ps. 30,12 zam. W. „nad wszystkie nieprzyjacioły moje stałem się pośmiewiskiem i sąsiadom moim bardzo” M. daje „u wszystkich mych nieprzyjaciół jestem w pogardzie, i w hańbie u mych sąsiadów”; ps. 33,8 zam. W. „wpuści anioł Pański” M. daje „obóz założył anioł Pański”; ps. 34,20 zam. W. „w gniewie ziemskim mówiąc, zdrady myślili” M. daje „a w kraju, z, gniewem obmawiając, zdrady obmyślali”; ps. 34,24 zam. W. „sądź mię według sprawiedliwości twojej” M. daje „sądź innie według mej sprawiedliwości”; ps. 38,12 zam. W. „od mocy ręki twojej jam ustał w strofowaniu, dla nieprawości karałeś człowieka. I uczyniłeś, że wyschła jak pająk dusza jego, zaiste próżno się trwoży wszelki człowiek” M. przekładał „pod przemocą ręki twojej ustaję. Strofując dla nieprawości ukarałeś człowieka, i uschnąć kazałeś, jak pajęczynie, duszy jego; zaiste każdy człowiek jest marnością” etc. Podobnych poprawek przekładu Wujkowego na podstawie tekstu hebrajskiego jest bardzo dużo. Niemożliwą, jest rzeczą wszystkie je przytoczyć.

Mogłem wreszcie stwierdzić, że niektóre nowe teksty, wprowadzone do tekstu psalmów, są przełożone niezupełnie ściśle, a nawet błędnie. Np. ps. 11,9 „według wysokości twej uczyniłeś możne syny człowiecze” M. uważa za niezrozumiałe i na podstawie hebrajskiego i greckiego wprowadza do tekstu Wujka nowy przekład: „wysoko się nosi gburowatość ludzi”. Czy przekład ten jest dobry? Tekst hebrajski tego stychu jest niepewny (skażony?) i nastręcza dla tłumaczy wielkie trudności. Przejrzałem komentarze nowszych tłumaczów i stwierdziłem, że każdy inaczej go przekłada i wykłada, a niektórzy wprowadzają do tekstu hebr. zmiany. Z polskich autorów Ks. Styś w Biblji krakowskiej (ob. niżej) w komentarzu tak go przekłada: „kiedy się wynoszą najpodlejsi z synów ludzkich”. Cylkow: „gdy się wzmaga zepsucie wśród synów ludzkich”. Gdy tedy hebrajski tekst nie jest pewny i bywa różnie przekładany, czy można przekład jego – także niepewny – wprowadzać do tekstu Wujkowego? – W ps. 21,30 zam. W. „jedli i kłaniali się wszyscy tłuści ziemscy” M. daje nowy przekład: „jemu tylko kłaniać się będą wszyscy śpiący w ziemi” twierdząc, że Wulgata względnie greccy tłumacze źle czytali tekst hebrajski. Ale wyraz hebrajski diszne oznacza właśnie – tłuści, możni, i tłumacze dobrze przełożyli; o śpiących w tekście niema wcale mowy, chyba właśnie poprawimy ten wyraz na jeszene. – W ps. 40,4 zam. W. „wszystką pościel jego odmieniłeś w chorobie jego”, M. na podstawie hebr.: „łoże jego przemienisz w słodkości”, zamieniając przytem bhalaw na bhilluj. Właściwie jednak sens stychu jest następujący: „jak długo leży, da mu moc (czyt. t'makoh) w chorobie”. W ps. 48,14 zam. W. „ta droga ich pogorszenie im, a potem w ustach swych będą mieć upodobanie” (jest to dosłowny przekład z Wulgaty), M. daje nowy tekst z hebrajskiego: „ten sposób życia jest ich ufnością” a postępowanie ich upodobaniem ich ust”. Ale tekst hebrajski inni autorowie tłumaczą inaczej. Styś – ”taka jest droga tych, co w sobie dufają, koniec tych, co w cząstce swej mają upodobanie”; Perennes – ”taki jest los ludzi ambitnych i tych, którzy idą za nimi, mając upodobanie w ich mowach”; Cylkow – ”taka ich droga, w tem niedorzeczność ich, a postępujący w ich ślady mowom ich potakują”. Inni jeszcze inaczej, wprowadzając przytem zmiany w tekście hebrajskim. Jeśli tedy tekst hebrajski jest niepewny i niejasny, czy można, było przekład jego wyprowadzać do tekstu polskiego?

Wujek przy przekładaniu miał pod ręką tekst hebrajski i często lekcje jego uwzględniał w komentarzu, zaznaczając różnicę w znaczeniu między tekstem hebrajskim a Wulgatą. Nigdy lekcji hebrajskiej lub greckiej nie wprowadzał do tekstu polskiego, bo chciał dać przekład z łacińskiej Wulgaty. Poco teraz wprowadzać i zmieniać tekst Wujka, który jest oparty na Wulgacie? Takie poprawianie tekstu Wujka nie jest jego odnawianiem, ale psuciem i każeniem. Czy ośmielibyśmy się wprowadzać zmiany na podstawie tekstu hebrajskiego do łacińskiej Wulgaty. Wiedziano dotychczas, że przekład Wujka podaje tekst Wulgaty, dziś o poprawionym tekście tego nie można powiedzieć. Nie można właściwie powiedzieć, jaki to jest tekst. Najwłaściwszą nazwą dla niego będzie nazwa tekstu „dzikiego”, bo jest mieszaniną różnych tekstów.


O Nowym Testamencie niewiele już powiem. Dotychczas został wydany tom pierwszy. Opracował go Ks. prof. W. Prokulski z Lublina, dodając dość obszerne i dobre wstępy i komentarze. Co się tyczy tekstu, Ks. Prokulski oparł się i uwzględnił całkowicie tekst, odnowiony dawniej przez Ks. Biskupa Szlagowskiego. Zaledwie gdzieniegdzie wprowadzał nowe zmiany, przeważnie pod względem porządku, lub formy wyrazów, w. kilku miejscach poprawił błędnie dotychczas przedrukowywane lekcje, np. Mat. 3,13 „od Galilei” zam. „do Galilei”, lub uzupełnił opuszczane wyrazy, np. Łk. 19,37 wyraz „zstępujących”.

Tekst Wujka pozostał. Przez odnowienie zyskał i on wielce na jasności, a nic nie stracił ze swego majestatu. Takie winno było być odnowienie całego Pisma św., t.j. umiarkowane i rozumne.


Różny sposób opracowania przez kilka osób, niezależnie od siebie pracujących, sprawił, że tekst Pisma świętego w przekładzie Wujka jest dziś różnorodny, i to nietylklo pod względem językowymi i stylowym, ale też samego tekstu. Jeden sądził, że można i należy odnawiać tekst tylko pod względem językowym, t.j. zamieniał niezrozumiałe dzisiaj wyrazy i przestarzałe formy na nowsze, inni mniemali, że wolno im ponadto wprowadzać zmiany, które uczyniłyby tekst Wujkowy bardziej zrozumiały, i dlatego zamieniali wyrazy nawet zupełnie zrozumiałe na nowe, przeważnie synonimiczne, zmienili porządek wyrazów a nawet zdań, inni wreszcie zadanie swoje pojmowali szeroko i w zmianach tekstu szli zbyt daleko, albowiem przekład Wujka bardzo często zupełnie zmieniali, zastępując go nowym przekładem i wprowadzając doń lekcje, oparte na tekście hebrajskim lub greckim.

Otóż tę różnorodność dzisiejszego tekstu Wujka w poznańskiem wydaniu Pisma św. należy uważać za ujemną jego cechę, i to bardzo poważną, za wielką nawet, dodam, przewiną naukową poprawiających.

Wprawdzie tekst Wujka został zasadniczo zachowany, ale tyle w nim (w niektórych księgach) dokonano przeróbek i zmian istotnych, że w bardzo wielkiej mierze zatracił on charakter tekstu Wujka. Nie jest on już wiernym przekładem Wulgaty, stał się mieszaniną różnych tekstów, a więc zasługuje na nazwę tekstu „dzikiego”.

Porównując tekst odnowiony z przekładem Wujka często stawiałem pytanie: poco ta lub inna zmiana, kiedy tekst Wujka jest zupełnie jasny i nie wymaga żadnej poprawki. A gdy czytać skończyłem i przejrzałem wynotowane wszystkie ważniejsze zmiany dokonane, cisnęło się do głowy inne pytanie, połączone już ze skargą: Coście z Wujkiem uczynili?! I nie znajdowałem innej odpowiedzi, jak tę: Poszarpali go na strzępy, zeszpecili nowemi (surowemi) łatami, które rozrywają całość szaty, pozbawili go majestatu i uroku, który w sercach miljonów budził przez tyle wieków szacunek i cześć.


Jeszcze wydanie Biblji Poznańskiej nie zostało ukończone, a ukazała się w krótkim czasie po zapowiedzi Biblia Krakowska, wydana w Krakowie przez OO. Jezuitów, opracowana przez XX. St. Stysia (Stary Testament) i J. Rostworowskiego (Nowy Testament). Wydanie krakowskie pod względem zewnętrznym ma tę wyższość nad poznańskiem, że jest w jednym tomie (poznańskie w 6-ciu tomach), co jest praktyczne i wygodne, a ponadto, że pod względem ceny jest nadzwyczaj tanie, bo kosztuje zaledwie 20 zł. w oprawie, gdy poznańskie jest zbytnio kosztowne. Nie ulega wątpliwości, że dzięki tym względem praktycznym Biblja Krakowska zdobędzie wielu nabywców, a tem samem sprawi dotkliwą krzywdę wydawnictwu Biblji Poznańskiej, które konkurencji nie wytrzyma.

Mamy więc prawie jednocześnie dwa wydania Pisma św. Obydwa podają przekład polski Wujka, ale gdy wielu go poprawiało i niezależnie od siebie, tekst, przekładu Wujka musiał wypaść i istotnie wypadł w nich różny. Czy to dobrze? Przyznam się, że wolałbym, aby tekst polski Pisma św., przeznaczony przytem do czytania dla wiernych, był jeden, obowiązujący dla wszystkich, jak to jest z Wulgatą łacińską, a więc opracowany przez jedną osobę, lub przez komisję, a nie różnorodny i zawierający w wielu bardzo miejscach poważne różnice. Wiem, że w Niemczech katolicy mają różne teksty i przekłady Pisma św., a protestanci – różne teksty przekładu Lutra, gdyż poprawiane w różnych czasach, ale wiem jednocześnie, że powódź tych różnych tekstów biblijnych jest przedmiotem utyskiwań, gdyż jedni i drudzy chcieliby mieć jeden tekst dla siebie obowiązujący. U nas zaś taki jeden tekst obowiązujący byłby bardziej pożądany, a to ze względu na możliwość zarzutów ze strony różnych badaczów i łatwość ich przyjęcia, że katolicy różne teksty Pisma św. wydają i... fałszują.

Wydawcy Biblji Krakowskiej stwierdzają w przedmowie, że zasadniczo trzymają się tekstu Wujka, który swoją pięknością i powagą najlepiej oddaje w naszej mowie majestat słowa Bożego. „Ponieważ jednak – piszą – za rzecz najważniejszą uważaliśmy wierne, oddanie myśli natchnionego autora, gdzie przekład Wujka był zbyt archaiczny lub, skutkiem niewolniczego trzymania się Wulgaty, niezrozumiały, wprowadziliśmy pewne poprawki. Więcej archaizmu zachowano w Starym, niż w Nowym Testamencie...”

Istotnie, tekst Starego Testamentu, został potraktowany oględnie i ostrożnie. Ks. Styś jest nietylko biblistą, który wie, że tekst Wujka jest przekładem z Wulgaty i dlatego nie chce nadawać mu nowej formy dzikiej, ale też odczuwa piękność archaizmów, które zrosły się z naszą umysłowością. Z tych powodów w odnawianiu tekstu Wujka był umiarkowanym. Nie mogę powiedzieć, żeby nie poczynił zmian niepotrzebnych, t.j. zmian wyrazów zupełnie zrozumiałych na inne – synonimiczne, np. „utwierdzenie” na „sklepienie”, „wdzięczny” na „uroczy, słodki”, „rózga” na „laska”, „rodzaj” na „pokolenie”, „rozbieranie” na „roztrząsanie”, „duma” na „zarozumiałość”, „strach” na „drżenie”, „maluczko” na „nieco” etc. Ale odnowień tego rodzaju nie jest względnie wiele. Niekiedy są one zgodne z poprawkami wydania poznańskiego, naogół są zupełnie trafne i dobre. Ale nie zawsze. Są bowiem też poprawki tekstu Wujka zbyt dalekie, lub mniej udatne, np. Ekkli. 51,13 zam. W. „i o spłynienie (t.j. wybawienie) od śmierci prosiłem”, St. podaje „i z powodu śmierci grożącej modliłem się” (W Biblji Poznańskiej tekst niezmieniony, w komentarzu podane jest wyjaśnienie, Ks. Styś w komentarzu daje przekład z greckiego: „i o uwolnienie od śmierci prosiłem”); Mądr. 3,16 zam. W. „ale synowie cudzołożników w zniszczeniu będą” (w Biblji Pozn. bez zmiany), St. podaje: „synowie cudzołożników nie udadzą się”; Mądr. 1,11 zam. W. „bo mowa pokątna darmo nie pójdzie” St. daje „bo mowa skryta nie pójdzie w próżnię” (pozn. – bezkarnie nie pójdzie); Ekkli. 6,1 zam. W. „i iście (t.j. w istocie, w rzeczywistości) częste u ludzi” St. poprawia „i nawet częste u ludzi” etc.

Co się tyczy samego przekładu Ks. St. poprawiał go w kilku wypadkach, idąc za tekstem Wulgaty, wydanym przez Komisję Papieską do poprawy Wulg., np. Rodz. 8,7 „kruka, który wychodził i wracał się” (dawniej – ”nie wracał”); Wyj. 32,28 „Około trzech tysięcy ludzi” (dawniej „trzydziestu trzech tysięcy”). Gdzieniegdzie też został zmieniony przekład Wujka na podstawie tekstu hebrajskiego, ale naogół nie jest on wprowadzony do tekstu Wujka. Różnice, które są między tekstem hebrajskim (a jest ich niemało), jak też zbyt niewolniczo przełożone – i wskutek tego mniej zrozumiałe teksty – są zaznaczone u dołu stronicy, w komentarzu, gdzie też jest podany nowy przekład z hebrajskiego. Szczególnie przy psałterzu mamy dużo takich nowych przekładów podanych, ale w komentarzu... Niekiedy też – ale zawsze w uwagach dolnych – dawał domyślne lekcje, jak naprzykład przy Job. 28,13 zwraca uwagę: „Ceny jej” ma być prawdopodobnie „drogi jej”.

Z omyłek ważniejszych (prawdopodobnie przeoczeń drukarskich) zauważyłem opuszczenie w Iz. 4,6 wyrazu „na zasłonę”; Mądr. 3,18 brak jednego stychu „będzie miała pożytek w nawiedzeniu dusz świętych”.


Tekst Nowego Testamentu został, stosownie do nazwy, bardziej odnowiony i opracowany. Mamy tu odwrotne zjawisko, aniżeli w Biblji Poznańskiej. Gdy w tej tekst Starego Testamentu jest mocno zmieniony a Nowego umiarkowanie, w Biblji Krakowskiej tekst Starego Test. potraktowano umiarkowanie, a Nowego z większą, a nawet niepotrzebną gorliwością. Mówię „niepotrzebną”, gdyż nie jest tajemnicą, że przekład Wujkowy Nowego Testamentu, a szczególnie Ewangelij, jest znacznie lepszy i nie przedstawia trudności w rozumieniu. Stąd też tekst Nowego Testamentu nie wymaga wielu poprawek.

Oprócz zmian wyrazów istotnie przestarzałych (zostało jednak „wżdy”, które można było zmienić), możemy stwierdzić bardzo dużo zmienionych wyrazów, które są zupełnie zrozumiałe lub nie nastręczały trudności. Czy zmiany takie były potrzebne? Nie przeczę, że wiele tekstów jest przez zmianę jaśniejszych, ale niemało też jest takich, które przez to nic nie zyskały, a niemało także takich, które na ścisłości straciły. Np. Mt. 4,21 zam. W. „oprawujących (t.j. naprawiających, Wulg. reficientes) sieci swoje” R. podaje „zapuszczających sieci w morze”; Mk. 15,8 zam. W. „a gdy wstąpiła (Wulg. ascendisset) rzesza” R. daje „a gdy nadeszła”; Łk. 10,11 zam. W. „proch ścieramy”, R. „strząsamy”; Łk. 17,20 zam. W. „nie przyjdzie królestwo Boże z postrzeżeniem” (Wulg. cum observatione)”, R. „z rozgłosem”. (W uwagach zaznacza: „dosłownie: ze spostrzeżeniem”; sens zdania najlepiej oddałby przekład: „przyjdzie niepostrzeżenie”. Poco tedy wprowadzać: „z rozgłosem”?). – Łk. 2,23 zam. W. „wszelki mężczyzna otwierający żywot”, R. „wszelki pierworodny płód męski”; Łk. 19,29 zam. W. „gdy się przybliżył do Betfagi i Betanji, u góry, którą zowią Ol[i]wną”, R. „gdy się przybliżył do Betfagi i Betanji, na górze zwanej Oliwną” (co jest błędne i w sprzeczności do Mt. 21,1; Mk. 11,1); Jan 5,1 zam. W. „jest w Jeruzalem owcza sadzawka”, R. „jest w Jeruzalem koło owczej bramy sadzawka” (ale jest możliwy inny też przekład z greckiego, t.j. „koło owczej jest inna sadzawka, którą nazywają...”).

A poco było zmieniać np. następujące teksty: Mk. 1,11 „stał się głos z nieba” na „rozległ się głos”; Mk. 1,32 „przynosili do niego wszystkich, którzy się źle mieli” na „chorych”; Mk. 1,34 „których rozmaite choroby trapiły” na „chorowali na różne choroby”; Mk. „szedł” na „pobiegł”; Mk. 1,42 „a gdy rzekł” na „a po tych słowach”; Mk. 2,4 „dla ciżby” na „dla tłoku”; Mk. 2,4 „odarli dach” na „rozebrali powałę”; Mk. 2,21 „bo inaczej sztuka nowa ujmuje ze starzyzny” na „inaczej nowa przyszwa (wyraz ten używa się o skórze na bucie) drze starą”; Mk. 2,22 „nie leje wina nowego w stare statki” na „w stare bukłaki” (jest bardzo wątpliwe, czy wyraz ten dziś jest bardziej zrozumiały; w XVI wieku był on znany (Leopol.), ale Wujek nie chciał go użyć); Jan 2,3 „nie stawało wina” na „zabrakło wina”; Jan 2,8 „przełożony wesela” na „gospodarz wesela”; „książę żydowski” na „znamienity wśród Żydów”; Jan 3,8 „duch, kędy chce, tchnie” na „wiatr wionie, dokąd chce”; Jan 4,4 „a musiał przejść przez Samarję” na „a wypadało mu przejść”; Jan 4,6 „Jezus... siedział tak nad studnią” na „Jezus... siadł sobie tak przy studni” etc.

Najbardziej gorliwy był Ks. R. w poprawianiu tekstu Dziejów Apostolskich i Listów św. Pawła. Bardzo częste są w tych księgach ustępy, których tekst został całkowicie zmieniony bądź to przez nowy przekład – z oryginału greckiego (według tłumaczenia francuskiego Crampon'a) – bądź też przez zmianę porządku z dodaniem niekiedy wyrazów objaśniających (zwykle w nawiasach). Np. Dzieje Apost. 2,23 zam. W. „tego naznaczoną radą i przejrzeniem Bożem wydanego, przez ręce niezbożników umęczywszy zatraciliście”, R. daje „wydanego (na śmierć) z przeznaczenia i przejrzenia Bożego, zatraciliście przez ręce niezbożnych, przybiwszy do krzyża”; Dz. Ap. 3,20 zam. W. „a gdy przyjdą czasy ochłody od obliczności Pańskiej, a posłałby tego, który jest opowiadany wam, Jezusa Chrystusa”, R. daje „aby przyszły od oblicza Pańskiego czasy ochłody i żeby zesłał (napowrót) przeznaczonego dla was Jezusa Chrystusa”; Dz. Ap. 19,40 zam. W. „albowiem trzeba się bać, abyśmy nie byli oskarżeni o rozruch dzisiejszy, gdyż niemasz żadnego winnego, o którymbyśmy mogli dać sprawę tego zbieżenia”, R. daje „bo w rzeczy samej grozi nam niebezpieczeństwo, że z powodu dzisiejszych (zajść) będziemy, oskarżeni o rozruch, a niema żadnego powodu, którym moglibyśmy wytłumaczyć to zbiegowisko”; Dz. Ap. 27,17 zam. W. „którą (t.j. barkę) wziąwszy używali pomocy, podpasując okręt, bojąc się, aby na Syrtę nie wpadli...” R. daje „a (majtkowie) wyciągnąwszy je (t.j. czółno) dla bezpieczeństwa obwiązali statek (linami), a w obawie...”; Dz. Ap. 27,40 zam. W. „tedy wyciągnąwszy kotwicę, puścili się na morze”, R. daje „odciąwszy tedy kotwicę, puścili ją w morze” etc.

Jest rzeczą niemożliwą przytoczyć tu wszystkie dokonane zmiany. Ogólnie powiem, że podobnego rodzaju poważnych zmian tekstu W., jak przed chwilą przytoczone, jest bardzo dużo, za dużo, tak, iż tekst jest nie odnowiony, ale raczej gruntownie przerobiony. Pobudką do takich zmian była chęć oddania wiernie myśli autorów natchnionych przez dostosowanie tekstu polskiego do tekstu oryginalnego. Ale czy to można nazwać odnawianiem tekstu Wujkowego? Gdy tekst Wujka jest przekładem Wulgaty, poprawianie na podstawie tekstu greckiego należy uważać za jego psucie i każenie. Nicby nie można powiedzieć, przeciwnie, za rzecz chwalebną uznaliby wszyscy, gdyby Ks. R. dał nowy przykład polski z języka oryginalnego, ale zmieniać tekst W. przez wprowadzanie lekcyj tekstu greckiego, przez poważne jego przeróbki należy uważać za psucie i każenie. Z tekstu W. wprawdzie zostało jeszcze dużo, ale nowego tekstu nie można nazwać Wujkowym, bo dużo w nim zmieniono lub usunięto. Tekst Nowego Test., a zwłaszcza Dziejów Apost. i Listów św. Pawła, w nowem opracowaniu stał się mieszaniną tekstów, a więc tekstem dzikim.

***

Na Synodzie Piotrkowskim w 1607 r. (zatwierdzonym przez pap. Pawła V) uznano przekład Wujkowy jako jedynie autentyczny (gdyż zgodny z autentyczną Wulgatą), którym cały Kościół polski, kaznodzieje, zwłaszcza i autorowie dzieł religijnych posługiwać się nietylko mają, ale i powinni.[5] Dekret ten synodalny nie był dotychczas zmieniony, przeto obowiązuje nadał w publicznem życiu Kościoła polskiego.

Wydania Nowego Test. lub Ewangelji, względnie perykop Ewangelij na niedziele i święta, podawały tekst Wujkowy z nieznacznemi tylko zmianami językowemi. Tekst ich przeto był autentyczny. Natomiast tekst Biblij ostatnio wydanych, jak widzieliśmy, został bardzo zmieniony: nietylko różni się w stosunku do tekstu Wujkowego i tem samem do Wulgaty, ale też między sobą. Dla tych przeto względów tekst ich, zdaniem mojem, nie może być używany w publicznem życiu kościelnem. Dodam, że niedawno Papieska Komisja Biblijna przypomniała, że odczytywanie Pisma świętego ludowi winno być według tekstu przez Kościół aprobowanego, t.j. Wulgaty, a nie według przekładów z tekstu greckiego lub hebrajskiego (Acta Ap. Sed. 1934, 315).

O prywatnem używaniu nie mówię.

A w takim razie znowu jesteśmy pozbawieni polskiego tekstu Pisma św., mającego charakter oficjalny? Tak jest.

Aby ten stan długo nie trwał, rzucam myśl, aby z Biblji Poznańskiej zatrzymać tekst Nowego Test. opracowany przez Ks. W. Prokulskiego, a z Biblji Krakowskiej – tekst Starego Test. opracowany przez Ks. Stysia, – i wydać razem w tej przytem formie, jaką ma Biblja Krakowska. Teksty przez tych dwóch biblistów opracowane, nie oddalają się zbytnio od tekstu Wujkowego i mogą być uważane za autentyczne, a przeto do życia publicznego dopuszczalne.

Oby to się stało corychlej.



Przypisy
1 - O aprobacie przekładu Wujkowego zob. X. St. Chodyński, o Biblji polskiej w przekładzie polskim Ksiąg św., w Przegl. Kat. 1894, 273 nn.; X. F. Puchalski w Gaz. Kośc. 1902, nr. 47-50; I art. w Bibljotece dzieł chrześć. (Notatki bibljogr. Warsz. 1905, kwiecień); Ks. A. Szlagowski, Wstęp ogólny do Pisma św., Warszawa 1908, t. II, 251 nn.
2 - O wartości Wulgaty jako przekładu zob. art. De Hieronymo interprete eiusque versione quid censeant auctores recentiores, w Miscel. Geronimiana, Roma 1920, 76-87.
3 - O znaczeniu wyrazu "autentyczny" zob. Ks. Szlagowski, Wstęp, t. II, 101 nn.; Ks. J. Kruszyński, Wstęp ogólny do Pisma św., str. 285 nn.
4 - Nowy przekład polski Pisma św., Kraków 1920, 6.
5 - Zob. Ks. Szlagowski, Wstęp ogólny, t. II,254.
Artykuł dodano: 19 września 2015 r.
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: